Play Off NHL: Koniec marzeń Chicago Blackhawks, 0-4...

21 Kwietnia 2017

Koniec marzeń Chicago Blackhawks. Czarne Jastrzębie przegrali wczoraj czwarty z rzędu mecz z najniżej rozstawionymi w Konferencji Zachodniej Nashville Pradators 1:4 i odpadli z rywalizacji o Puchar Stanley’a. 4 porażki i 3 zdobyte gole, z których tylko jeden padł w sytuacji, kiedy obie drużyny grały w pełnych składach, to bilans tegorocznych występów Chicago Blackhawks w Play-Offach Pucharu Stanley’a. Po drugim najlepszym sezonie zasadniczym w historii klubu, zakończonym 50 zwycięstwami i zdobyciem aż 109 punktów, kibice ostrzyli sobie na kolejny tytuł mistrzowski. Tymczasem trzeba przełknąć bardzo gorzką pigułkę i czekać do rozpoczęcia kolejnego sezonu. Kluczem do zwycięstwa i przedłużenia nadziei na awans miał być szybki start. Niestety pierwsza tercja zakończyła się bez bramek, a aktywniejszą stroną byli gospodarze, którzy oddali 11 strzałów na bramkę Crawforda, przy zaledwie 7 strzałach Blackhawks. W drugiej Blackhawks zagrali zdecydowanie lepiej, ale przebudzenie nastąpiło dopiero po tym jak Predators zdobyli gola. W 10 minucie Markus Kruger przegrał wznowienie we własnej tercji. Gospodarze błyskwwicznie wykonali dwa podania, a krążek w bramce umieścił Roman Josi. W trzeciej tercji Blackhawks przez kilka minut zamknęli Predators we własnej tercji obronnej parokrotnie poważnie zagrozili bramce fenomenalnego Pekka Rinne. Gola niestety zdobyli gospodarze. Po tej kilkuminutowej nawałnicy Blackhawks, Predators wyprowadzili błyskawiczną kontrę, którą wykończył Colton Sissons trafiając w poprzeczkę bramki Chicago. Krążek wpadł za rękawicę zdezorientowanego Crawforda, który niefortunnie wrzucił go do własnej bramki. Blackhawks starali się grać bardziej agresywnie, ale świetnie zorganizowana defensywa Nashville była zaporą nie do przejścia. W 11. minucie ostatniej części gry, po kolejnej kontrze, trzeciego gola dla Nashville zdobył Roman Josi. 2 minuty później za zagranie wysokim kijem, na 4 minuty na ławkę kar powędrował Sissons. Blackhawks wykorzystali przewagę liczebną i po asyście Panarina i Kane’a, gola na 1:3 zdobył Jonathan Toews. Wynik meczu, w na półtorej minuty przed końcową syreną ustalił strzałem do pustej bramki Chicago – Viktor Arvidsson. Predators bezlitośnie obnażyli wszystkie mankamenty Blackhawks. Seria meczów bez stawki w końcówce sezonu zasadniczego uśpiła podopiecznych Joelle’a Quenneville'a. Po porażce w pierwszym meczu nie było jeszcze paniki. Kiedy Hawks przegrali drugi mecz na własnym terenie, nie zdobywając przy okazji ani jednego gola, wiadomo było, że o ewentualny awans będzie bardzo trudno. Gwoździem do trumny był trzeci mecz, w którym Blackhawks w trzeciej tercji pozwolili sobie wydrzeć dwubramkową przewagę. Wczoraj ekipa z Nashville dopełniła już tylko formalności rozgrywając cały mecz na własnych warunkach. Nashville Predators zagrają w drugiej rundzie ze zwycięzcą konfrontacji Minnesota Wild z St. Louis Blues. Po rozegraniu 4 spotkań, 3-1 prowadzą Bluesmani. W sobotę, w Minneapolis odbędzie się mecz numer 5. Oprócz Preadtors, w drugiej rundzie Play-Offs są już Anaheim Ducks i Pittsburgh Penguins, którzy wczoraj, po zwycięstwie 5:2 wyeliminowali Columbus Blue Jackets.

ŁUKASZ DUDKA

Dodaj komentarz

Powrót