Mariola Karweta: W trumnie mojego męża znaleziono szczątki ośmiu osób

08 Sierpnia 2017

Mariola Karweta, wdowa po zmarłym w katastrofie w Smoleńsku admirale Andrzeju Karwecie w emocjonalnych słowach przedstawiła wyniki ekshumacji szczątków pochowanych w grobie jej męża. Opisała, że już badanie tomografem wykazało, że w trumnie znajduje się dodatkowa kończyna. Ze łzami w oczach, mówiła że w trumnie obok ciała znajdowały się worki ze szczątkami. "Obok dwa duże ciemne worki na śmieci i reklamówka, żółta, przejrzysta." - mówiła. Mariola Karweta mówiła, że sprawa pochówku jej męża wciąż nie jest zamknięta. Zaznaczyła, ze siedem innych szczątków ciała jej męża znaleziono w czterech innych trumnach. Dodała, że boi się podjąć decyzję o kolejnym pogrzebie, bo sekcje ofiar nie zakończyły się. "Dla mnie każdy pogrzeb, każdy jego pogrzeb jest ogromnym dramatem". Mariola Karweta mówiła, że ma nadzieję na to, że uda jej się pochować męża. Podkreśliła, że chodzi o pogrzeb "z godnością i tylko jego". Wdowa po admirale przyznała, że działania poprzedniego rządu zawiodły ją. Zaznaczyła jednocześnie, że ma ogromny żal do rządu, który nie zadbał o bezpieczeństwo człowieka dbającego z kolei o bezpieczeństwo kraju i jego obywateli. Mariola Karweta ma żal do rządu, który nie zadbał o godny pochówek. Ma też ogromny żal do ludzi, którzy teraz mówią, że trzeba było zrobić wspólną mogiłę ofiar. Mariola Karweta relacjonowała też okoliczności, w jakich dowiedziała się o kolejnych szczątkach swojego męża - pięć lat po katastrofie. Jak powiedziała, zadzwoniono do niej i poinformowano, że w Instytucie Ekspertyz Sądowych imienia profesora Jana Sehna są do odebrania szczątki. Na pytanie, skąd one się tam wzięły, usłyszała odpowiedź, żeby napisała wniosek. Jak dodała Mariola Karweta, w podobnej sytuacji znalazły się rodziny 21 osób. Wdowa nie ukrywała swojego oburzenia wobec słów niektórych polityków, twierdzących że dobrym rozwiązaniem byłaby wspólna mogiła ofiar katastrofy smoleńskiej: "Czy może tam, w Smoleńsku, trzeba było użyć spychaczy? Trzeba było zepchnąć wszystko do tego jaru, nad którym lecieli? Czy tam miała być ich wspólna mogiła? Czy brzoza miała być ich pomnikiem?" - pytała Mariola Karweta. Dowódca Marynarki Wojennej zginął w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku, w drodze na uroczystości rocznicowe do Katynia. Po ekshumacji, której dokonano w końcu czerwca w Baninie koło Gdańska, szczątki Andrzeja Karwety zostały przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. W lipcu media informowały, ż e w trumnie admirała znaleziono szczątki innych osób. Andrzej Karweta w latach 1996-2002 dowodził 13. Dywizjonem Trałowców. Jako pierwszy wprowadził polski okręt - niszczyciel min ORP „Mewa” - do składu stałego Zespołu NATO Sił Trałowo-Minowych Morza Północnego i Bałtyku. W 2000 roku podczas ćwiczeń „Baltops 2000” dowodził międzynarodowym zespołem sił trałowych. W latach 2002-2005 służył w dowództwie Sił Morskich NATO w Norfolk w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do kraju objął obowiązki zastępcy dowódcy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża im. wiceadmirała Kazimierza Porębskiego w Świnoujściu. W 2007 roku został zastępcą, a potem - dowódcą Sztabu Marynarki Wojennej w Gdyni. Pośmiertnie awansowany do stopnia admirała floty.

Dodaj komentarz

Powrót