Krupa, Joanna

10 Maja 2017

Artystyczna ksywa - “Dżoana”. Pochodzi z Warszawy. Poza tym jednak jest całkiem przyzwoitą osobą. I nie zadziera nosa, choć inne części ciała też ma niezwykle atrakcyjne. Do Stanów przyleciała w wieku 5 lat. Mimo to mówi dobrze po angielsku. Stąd zresztą ksywa „Dżoana”, nadana przez polskich telewidzów, którzy mają okazję systematycznie oglądać piękną Joannę w TV. Jak wieść gminna niesie, prawdziwą karierę zaczęła w... Chicago, gdzie znalazła się na okładce śp. polonijnego tygodnika „Alfa”. I dopiero wtedy zauważono ją w jakimś „Playboy'u” oraz w innych pismach, prezentujących damskie wdzięki. A tych Joannie definitywnie nie brakuje. I szczodrze je wykorzystuje, choć nigdy nie przekroczyła granicy dobrego smaku, występując np. w miesięczniku „Penthouse”czy w innym piśmie dla prawdziwych i wyzwolonych facetów. Czyli takich z popędem seksualnym większym, niż zadłużenie USA. „Dżoana” dba o siebie. I usiłuje - z różnym zresztą skutkiem - zaszczepiać w rodakach zasady zdrowego życia, odżywiania się, ćwiczeń fizycznych i ogólnej higieny zachowań. Orka na ugorze! Ale gdy choć jeden rodak przerzuci się z oleistych placków ziemniaczanych na sushi, zadanie „Dżoany” zostanie wykonane. Joanna - jak zgodnie przyznają nie tylko panowie - ma czym oddychać i na czym siedzieć. Marzenia budzi zwłaszcza okazały biust. Na którym - jak twierdzą fachowcy - można zawiesić nie tylko oko, ale i płaszcz. To jednak nie wszystko! „Dżoana” uwodzi nie tylko wyglądem sexy, ale także tym, co ma do powiedzenia. A w przypadku atrakcyjnych aktorek czy modelek, zwłaszcza amerykańskich, to rzadkość, jak nie przymierzając hojny krakus na warszawskim weselu. Pani Krupa (bo, niestety, już nie panna) to także zapalona działaczka na rzecz ochrony zwierząt. Słowem - przyjazna jest również dla mężczyzn. Co nie zawsze w tym środowisku się zdarza. Jako aktywistka PETA, nigdy nie nosi futer ani innych produktów odzwierzęcych. I nie pokazuje się nawet ze zwierzakami hodowlanymi. Dlatego tak trudno namierzyć ją w Hollywood na kolacji z jakimś mężczyzną. Uważana jest za „jedną z najgorętszych kobiet świata”. I nie mówimy tu o gorączce grypowej!  Przez znany amerykański miesięcznik „Maxim” została na przykład uznana za modelkę roku 2004-2005 oraz najatrakcyjniejszą laskę w stroju kąpielowym, na całym globie. Inna sprawa, że wspomniany strój kąpielowy - jak twierdzą złośliwi (i zazdrośni) miał powierzchnię znaczka pocztowego. Tym jednak większe brawa dla „Dżoany”. O okładce w „Playboyu” już nawet nie wspominamy... Startowała w niemal wszystkich, znanych produkcjach telewizyjnych, związanych z celebrytami. Wystarczy wspomnieć „Dancing with the Stars” (również w polskiej edycji), „Top Model” czy „The Real Housewives of Miami”. Ma za sobą także role filmowe, za które zbierała pozytywne recenzje (np. „Max Havoc: Curse of the Dragon”). Show pt. „The Real Housewives of Miami” ma nieco mylącą nazwę w odniesieniu do naszej pięknej i sławnej rodaczki. Joanna nigdy bowiem nie była przysłowiową kurą domową. Wręcz przeciwnie! Zawsze była niezależna, pewna siebie, przebojowa. A przy tym ciepła i sympatyczna. Słowem - nasza polsko-amerykańska „Dżoana”!

Dodaj komentarz

Powrót