Duchowość w pułapce

Życie pracującej Polonii w Wietrznym Mieście skupia się w weekendy na obowiązkowym kontakcie między innymi z parafianami w miejscu kultu. Od wieków Polonia budowała świątynie, wyposażała je i utrzymywała w rozwoju. Niemcy chwalili się samochodami, wyspiarze wodowali statek za statkiem, jeszcze inni rozwijali przemysł spożywczy, wydobywczy, handel i handel walutą a my te świątynie. Tak w największym uproszczeniu można pokusić się o propedeutykę zawirowań naszej emigracji. Wiek XXI przyniósł realizację innych założeń. Rozwój duchowy człowieka nie musi odbywać się w świątyniach. Rychło życie zaczęło weryfikować ten pogląd. Okazało się, że ludzie, szczególnie młodzi nie wytrzymują naporu sztucznej inteligencji. Znikąd pomocy. Przebudzenie przyszło z nowych włoskich parafii gdzie kościoły projektowane są jako serce, dominanta osiedla. Domy parafialne, obiekty sportowe z boiskami do gry w piłkę, place zabaw, sale wielofunkcyjne, oratoria, także kafejki, obsługiwane przez parafian, sale katechetyczne oraz tereny zielone planowane są jako przestrzenie świadomie łączące wiarę, edukację oraz rekreację. W nowych włoskich parafiach życie toczy się od samego rana do późnego wieczora. W czasie wolnym od liturgii udostępnia się parafianom sale, organizuje się w nich spotkania seniorów, zajęcia dla dzieci, warsztaty oraz wydarzenia kulturalne. Życie nie ogranicza się jedynie do spotkania podczas liturgii. Wielu amerykańskich polityków ubiegających się o łaskawość wyborców, zaczynało przedstawianie swoich programów, ofert, obietnic od spotkań z Polonią w świątyniach Wietrznego Miasta. Jeszcze u progu bieżącego wieku popularna wśród Polonii republikanka Judy Baar Topinka widywana była w kościele Św. Jakuba ze swoim przyjacielem, wysokiej rangi amerykańskim wojskowym o polskich korzeniach. Nie poszła na dyskotekę do ówczesnej Jedynki ani do obleganej w weekendy Astorii lecz do świątyni. Tam ludzie poznawali ją, pozdrawiali a potem obejmowała urząd w wyniku wyborów, masakrując innych kandydatów i kandydatki. Pozostała na urzędzie do ostatnich chwil swego pracowitego życia. Dzisiaj dochodzą wieści, że parafie, także polonijne, upadają. Nie ma wiernych, emigranci nie przybywają tłumnie jak przed laty. Nie ma też chętnych do obejmowania probostw. Polonia zasiedla północne i zachodnie przedmieścia. Tam organizuje parafie, tam wznosi nowoczesne obiekty kultu. Arcybiskupstwo oddaje świątynie miastu. Znamy przypadek obrony kościoła Św. Wojciecha, a to przecież nie jedna ani nie jedyna świątynia przydatna ze względu na miejsce położenia. Jeśli zabraknie szkół, a te, polonijne zlokalizowane były zwykle przy kościołach, jeśli zabraknie kościołów, bo zabraknie nas, emigrantów, dokąd udadzą się amerykańscy politycy aby prezentować swoje rewelacyjne programy?! Podobne problemy miewa Polonia w NY. Sprzedana ostoja życia kulturalnego Polonaise Terrace w sercu coraz mniej polskiego Greenpoint, to teraz Brooklyn Night Baazar, kiedyś full a ostatnio mini bo tylko jeden polski film wyświetlono we wrześniu br.; to film Romana Polańskiego “Nóż w wodzie”. Przed nami 12 września, rocznica odsieczy wiedeńskiej 1683 r., zwycięstwa Lwa Lechistanu, Króla Jana III Sobieskiego nad Imperium Ottomańskim.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10