Przed i po wyborach

W wielu podchicagowskich miejscowościach, w Park Ridge, Niles, Harwood Hts., Norridge, Franklin Park, Justice żyje wielu wyborców amerykańskich polskiego pochodzenia. Świadomi korzyści władcy i kandydaci na urzędy tych jednostek przed wyborami gotowi przystać na każdą propozycję aby tylko zdobyć głosy wyborców. Stos przeszkód przekształca nieznanych przeciwników w zwolenników na chwilowy użytek. W jednym z miast pod Chicago wyborcy długo nie chcieli wyrazić zgody na wzniesienie nowej szkoły. Czy chodziło o obciążenie podatkiem emerytów, w większości sprzeciwiających się budowie czy o hałas i problemy, które niesie wychowanie młodego pokolenia, faktem jest, że protestów nie brakowało. Część zwolenników młodzieży powoli - acz z trudem - rozpoczęła przekonywać pozostałych. Inni zmienili zdanie w wyniku indywidualnych rozmów których treści nikt nie publikuje. W podchicagowskich okolicach mieszka niebagatelna ilość amerykańskich wyborców polskiego pochodzenia, stąd zabiegi kandydatów na urzędy aby przekonać ich do swoich programów. Inna sprawa, że tych wyborców mogłoby być więcej, gdyby nie ograniczenia w uprawnieniach do głosowania. Prawo oddania głosu służy temu, kto jest obywatelem amerykańskim. Nie liczy się żadna zielona kartka ani stanowe prawo jazdy, niezależnie od tego czy chodzi o wybory do władz federalnych, stanowych, miejskich czy innych. Amerykanie wciąż przypominają, że chcąc głosować a więc nie tylko wybierać innych (czynne prawo wyborcze) ale i być wybierani (bierne prawo wyborcze), powinniśmy wzmóc działania na rzecz obywatelstwa amerykańskiego. Skoro tak wielki bohater narodu polskiego i amerykańskiego, jak Kazimierz Pulaski, obywatelstwo amerykańskie, honorowe uzyskał pośmiertnie, po ponad 2 wiekach od swojej śmierci, to jak my, bez porównania skromniejsi w zasługach zdołamy przekonać do załatwienia tych spraw? Na co więć liczyć, przy takim tempie załatwiania spraw urzędowych pierwszorzędnej wagi? Najlepiej na siebie. 

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10