Thomas Rose, którego na początku roku Donald Trump nominował na stanowisko amerykańskiego ambasadora w Polsce, został przesłuchany przez senacką komisją do spraw zagranicznych.
Podczas przesłuchania mówił o naszym kraju w samych superlatywach i przedstawił Polskę jako wzorowego sojusznika. Jego kandydatura czeka teraz na ostateczne zatwierdzenie, ale wydaje się to być już tylko formalnością. Thomas Rose podkreślił, że zachowa neutralność i będzie współpracował w Polsce z każdą stroną polityczną. Uznawany jest on za konserwatywnego polityka. Podczas przesłuchania Rose podkreślił, że Polska w jego oczach jest wzorowym sojusznikiem Ameryki oraz europejskim liderem w kwestiach obronności, oraz energetycznego i cybernetycznego bezpieczeństwa. Thomas Rose jest silnie proizraelski. W rozmowie z komisją stwierdził, że Izrael musi zrozumieć, że Polska była ofiarą holokaustu. Jasno dał do zrozumienia, że będzie dążył do naprawy dyplomatycznych stosunków obu krajów. W kwestii NATO wypowiedział się, że o liczebności wojsk amerykańskich w Polsce zdecydują konsultacje z polskim rządem oraz innymi przedstawicieli Sojuszu. Thomas Rose czeka teraz na zatwierdzenie kandydatury przez komisję do spraw zagranicznych, a następnie Senat. Potem będzie zaprzysiężony przez prezydenta lub wiceprezydenta. Według nieoficjalnych informacji wszystko potrwa około dwóch miesięcy.





