Podatki korporacyjne i od reklam w mediach społecznościowych – to najnowszy pomysł burmistrza Chicago na załatanie dziury budżetowej szacowanej na ponad 1 miliard dolarów.
Brandon Johnson obiecał, że po raz kolejny nie zaproponuje podwyżki podatku od nieruchomości, którą wcześniej odrzuciła Rada Miasta. Podczas wtorkowej debaty na tym forum burmistrz Johnson przyznał, że szuka kreatywnych sposobów na zwiększenie wpływów z podatków. „Wszystko musi być brane pod uwagę” – powiedział radnym. Z jego słów wynikało, że na celownik wziął teraz najbogatszych mieszkańców Wietrznego Miasta. Johnson powiedział, że szuka sposobów na wyciągnięcie większej ilości pieniędzy z podatków od 127 tysięcy milionerów, którzy obecnie nazywają Chicago swoim domem, oraz 25 miliarderów mieszkających w rejonie miasta. „Jest powód, dla którego możemy skorzystać z tych osób i podmiotów dysponujących środkami, abyśmy mogli nadal obserwować pozytywny trend spadku przemocy w mieście” – stwierdził Brandon Johnson. Pytany o obawy, że opodatkowanie najbogatszych mieszkańców może ich zmusić do opuszczenia Chicago stwierdził, że nie wyprowadzą się z miasta. Burmistrz powiedział, że liczba milionerów w Chicago wzrosła o 24% w ostatnich latach. Zbliżający się termin zatwierdzenia budżetu Chicago na nowy rok fiskalny zmusił administrację Johnsona do szukania sposobów załatania dziury budżetowej. A jednym z nic ma być też przywrócenie tzw. podatku od głów w firmach. Obowiązywał od 1973 do 2014 roku i nakładał podatek na firmy z ponad 50 pracownikami w Chicago w wysokości 4 dolarów na pracownika miesięcznie. Ten podatek przyniósł 35 milionów dolarów w ostatnim roku obowiązywania pod rządami burmistrza Rahma Emanuela, który zaczął eliminować podatek od głów od 2012 roku. Johnson powiedział, że rozważa też nowy podatek od reklamy w mediach społecznościowych. „Ludzie zarobili miliardy dolarów w branży cyfrowej, dosłownie miliardy dolarów, a ta darmowa reklama jest obecna wszędzie i jest jej coraz więcej od 2018 roku” -powiedział. Chicago nie byłoby pierwszym organem rządowym, który próbuje opodatkować reklamę w mediach społecznościowych. Prezydent USA Donald Trump także powołał specjalną grupę zajmującą się możliwością opodatkowania tej strefy.





