Na początku przyszłego miesiąca w Chicago mogą pojawić się wzmocnione służby federalne – informuje New York Times. Ujawnia też plany administracji prezydenta Donalda Trumpa obejmujące wysłanie ponad 200 funkcjonariuszy departamentu bezpieczeństwa krajowego.
Mają oni pozostać w Chicago nawet miesiąc – twierdzi New York Times. Z jego ustaleń wynika, że funkcjonariusze federalni przybędą już do miasta 2 września, a miejscem ich zakwaterowania ma być baza wojskowa Naval Station Great Lakes w powiecie Lake w Illinois. Ma ona zapewnić pobyt dla maksymalnie 250 osób, parking dla ponad 100 pojazdów oraz magazyn na sprzęt medyczny i broń do kontrolowania tłumu, taką jak gumowe kule i gaz łzawiący – podaje New York Times. Podobne operacje służb federalnych są planowane także w innych tzw. „miastach sanktuariach”. Nie jest jasne, jak długo będą trwały wzmożone operacje i czy będą w nich uczestniczyć żołnierze Gwardii Narodowej – podkreśla gazeta. Tom Homan, zwany carem granic w administracji Trumpa, odmówił podania, ilu agentów przyjedzie do Chicago w ramach tej operacji. Homan zaznaczył, że to rządy gubernatora Illinois J.B. Pritzkera i burmistrza Chicago Brandona Johnsona doprowadziły do tego, że administracja Trumpa podjęła ten krok. „Wszystkie te miasta w których chronią się nielegalni imigranci odmawiają współpracy z ICE. Te miasta są zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego i zamierzamy się nimi zająć. Tego problemu nie mamy w Teksasie i na Florydzie, gdzie władze z nami zgodnie współpracują” – powiedział Homan. Chicagowski urząd miejski twierdzi, że władze federalne nie komunikują się z nim w sprawie rozmieszczenia funkcjonariuszy. „Jeśli nie ma nakazu, ci agenci federalni nie mają prawa i uprawnień, aby wchodzić na nasz teren” – powiedział burmistrz Brandon Johnson.





