Komisja finansów Rady Miasta odrzuciła w poniedziałek projekt budżetu burmistrza Chicago Brandona Johnsona na rok 2026, wynoszący 16,6 miliarda dolarów. Przewiduje on wprowadzenie nowych podatków na kwotę około 600 milionów dolarów.
Przeciw zapisowi zagłosowało 25 członków komisji a za opowiedziało się 10. Głosowanie było wielokrotnie blokowane. Kluczowym punktem spornym dla wielu krytyków planu budżetowego Johnsona była jego prośba o wprowadzenie podatku w wysokości 21 dolarów miesięcznie od każdego pracownika w dużych firmach, znanego również jako podatek od głowy. Pierwotny plan burmistrza dotyczący podatku od głowy miał objąć wszystkie firmy zatrudniające ponad 100 pracowników, generując szacunkowo 100 milionów dolarów rocznie na programy walki z przemocą i tworzenie miejsc pracy dla młodzieży. Jednak w obliczu oporu Johnson zrewidował swój plan, aby podatek ten dotyczył tylko firm zatrudniających ponad 200 pracowników. W poniedziałek rano, sygnalizując, że burmistrz nadal nie uzyskał wystarczającego poparcia dla swojego planu podatku od głowy, jego zespół budżetowy poinformował radnych, że najnowszy plan ponownie obejmie wszystkie firmy zatrudniające powyżej 100 pracowników. Po spotkaniu komisji Brandon Johnson zapowiedział, że zawetuje każdy budżet, który będzie zawierał podwyżkę podatku od nieruchomości, zwiększenie opłat za wywóz śmieci lub przywrócenie podatku od artykułów spożywczych. „Obowiązkiem nas wszystkich jest dążenie do rozwiązań, które nie będą obciążać najbiedniejszych mieszkańców Chicago i tych ciężko pracujących” – dodał burmistrz. Broniąc swojej propozycji przywrócenia podatku od głowy, Johnson zasygnalizował po poniedziałkowym posiedzeniu komisji finansów, że jest otwarty na zmiany w swojej propozycji. Burmistrz powiedział jednak, że krytycy jego budżetu muszą przedstawić konkretne alternatywy, a nie po prostu odrzucić jego propozycje. Rada Miasta ma czas do końca roku, aby uchwalić zrównoważony plan budżetowy na rok 2026.





