Chicagowscy radni szukają pieniędzy na załatanie dziury budżetowej. Proponują podwyżki podatków

16 grudnia 2025

Nowy podatek od alkoholu, zaproponowany przez Radę Miasta Chicago, może mieć poważne konsekwencje zarówno dla kupujących, jak i sprzedawców – ostrzegali w poniedziałek przeciwnicy tej propozycji. Pojawiła się ona na ponad 2 tygodnie przed terminem zatwierdzenia budżetu.

Burmistrz Brandon Johnson i radni wciąż nie mogą dojść do porozumienia co do nowego planu finansowego miasta na 2026 rok. Deficyt oszacowano na ponad 1 miliard dolarów. Radni zrezygnowali już z podwyżki opłat za wywóz śmieci. Plan budżetowy na rok 2026 musi zostać zatwierdzony przez burmistrza i co najmniej 26 z 50 radnych do końca roku. Johnson zaproponował m.in. podatek w wysokości 33 dolarów miesięcznie od każdego pracownika w największych firmach w mieście, a także szereg innych opłat. Propozycje burmistrza zostały zdecydowanie odrzucone przez komisję finansową Rady Miasta. Radni zaczęli opracowywać własny plan, a 26 z nich podpisało list przedstawiający alternatywną propozycję. Alternatywny plan zakładał rezygnację z podatku od przedsiębiorstw, zastępując go podwyżką podatku od sprzedaży alkoholu i innymi rozwiązaniami. Radni we wtorek mają przedstawić swoje nowe propozycje. Trzyprocentowa podwyżka podatku od alkoholu dotyczyłaby sprzedaży poza lokalami gastronomicznymi, a więc sklepów. Mogłoby to podnieść miejski podatek od sprzedaży piwa, wina i alkoholi wysokoprocentowych do 13,25% – uwzględniając inne podatki w tym federalne, stanowe i lokalne.  „To próba karania wszystkich sprzedawców detalicznych w Chicago, a nie zrównoważy budżetu” – powiedział Pat Doerr, dyrektor Stowarzyszenia Branży Hotelarskiej w Chicago. „To jeszcze bardziej skłoni ludzi do robienia zakupów na przedmieściach, gdzie podatek od sprzedaży jest niższy” – dodał.

PARTNERZY