San Francisco przez kilka godzin było bez prądu. W tym kalifornijskim mieście nadal około 20 tysięcy odbiorców nie ma energii elektrycznej, a w szczycie było ich 130 tysięcy.
Blackout był spowodowany pożarem stacji transformatorowej – podają władze miasta. Szkody po jej spaleniu się są znaczne. Przez awarię w niektórych częściach miasta nie kursowała komunikacja miejska, nie działała też część sygnalizacji drogowej. Ruchem kierowała policja – wszystko to tuż przed świętami Bożego Narodzenia, gdy wielu mieszkańców udało się na większe zakupy. Wiele sklepów, czekających na klientów, musiało zostać zamkniętych wcześniej. Po mieście przestały na kilka godzin jeździć autonomiczne pojazdy firmy Waymo. Na razie nie wiadomo, ile potrwa przywracanie pełnych dostaw prądu.





