W miniony weekend amerykańskie linie lotnicze wstrzymały loty w regionie Karaibów. Powodem był atak Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę, podczas którego zatrzymano prezydenta tego kraju Nicolása Maduro.
Operacja sił zakłóciła ruch lotniczy w okresie wzmożonego ruchu turystycznego i powrotów ze świątecznego wypoczynku także na chicagowskich lotniskach. Według FlightRadar24.com, w sobotę żaden samolot nie przeleciał nad terytorium Wenezueli. Główne linie lotnicze odwołały setki lotów w regionie wschodnich Karaibów i ostrzegły pasażerów, że zakłócenia mogą potrwać jeszcze kilka dni po wprowadzeniu ograniczeń przez Federalną Administrację Lotnictwa Cywilnego (FAA). Odwołano loty do Portoryko, Wysp Dziewiczych, Aruby i innych miejsc w pobliżu Wenezueli. Do niedzielnego popołudnia z chicagowskiego O’Hare odwołano 46 lotów a z Midway tylko 11. Na samej trasie między O’Hare a Portoryko odwołano ponad 20 lotów.





