Co najmniej 34 osoby zmarły w wyniku ataku zimy w Stanach Zjednoczonych. Liczba ofiar śmiertelnych arktycznych nawałnic wzrasta z każdym dniem.
Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie na wschodnim wybrzeżu. W dalszym ciągu ostrzeżeniami objęte są tereny, gdzie mieszka 200 milionów ludzi. Chociaż dostawy prądu są stopniowo przywracane, w dalszym ciągu ponad 560 tysięcy odbiorców pozostaje bez energii elektrycznej. Ponad 195 tysięcy z tej liczby to mieszkańcy Tennessee. Biały Dom wydał zezwolenie dla firm energetycznych obsługujących znaczną część wschodniego wybrzeża na uruchomienie awaryjnych źródeł energii elektrycznej w związku z gwałtownym spadkiem temperatur. Wczoraj (26.01) z amerykańskich lotnisk odwołano 5 tysięcy 900 lotów. W sumie od początku weekendu nie wystartowało około dwudziestu tysięcy rejsów, to najwięcej od początku pandemii z 2020 roku. Burmistrz Pittsburgha Corey O’Connor poinformował o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w mieście po tym, jak ostatniej nocy zepsuło się 37 pługów śnieżnych. To znaczna część floty takich pojazdów w tej metropolii. Pogoda w Stanach Zjednoczonych ma znacząco poprawić się dopiero w drugiej połowie tygodnia.





