Prezydent Kolumbii przyleciał do Stanów Zjednoczonych. Dziś spotka się w Białym Domu z Donaldem Trumpem, który miesiąc temu groził Gustavo Petro, że będzie kolejnym celem, po Nicolasie Maduro, dyktatorze Wenezueli ujętym przez Amerykanów na początku stycznia.
Prezydenci USA i Kolumbii zakopali wojenny topór na razie na odległość, w rozmowie telefonicznej 7 stycznia. Tego samego dnia na ulice kolumbijskich miast wyszły wielotysięczne tłumy z poparciem dla Gustavo Petro i gotowością do obrony kraju, w razie amerykańskiej inwazji, wtedy uznawanej za realną. Dzisiejsze spotkanie w Waszyngtonie ma być oficjalnym potwierdzeniem, że głowy państw doszły do porozumienia. W Kolumbii komentatorzy nie kryją jednak wątpliwości czy rozmowa przebiegnie w dobrej atmosferze. Gustavo Petro po częstej i zdecydowanej krytyce działań amerykańskich na Karaibach, stracił wizę do USA. Teraz dostał specjalną pięciodniową i zamierza ją w pełni wykorzystać. Wystąpi na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie w temacie zmian klimatycznych, spotka się z kongresmenami demokratycznymi i republikańskimi, a także z branżą kakao, jedną z najważniejszych dla Kolumbii. Rozmowa z Donaldem Trumpem dotyczyć ma sytuacji w Wenezueli po wywiezieniu Nikolasa Maduro, emigracji, walki z przemytem narkotyków oraz handlu. Prezydent USA ocenił wczoraj (2.2), że jego kolumbijski odpowiednik stał się ostatnio mniej krytyczny wobec Stanów Zjednoczonych. O naprawie stosunków Donald Trump z Gustavo Petro rozmawiać będą jednak w wąskim gronie, bez obecności mediów.





