Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio przyleci za kilka dni do Budapesztu. Wielu niezależnych komentatorów węgierskiej sceny politycznej ocenia tę wizytę jako wsparcie Viktora Orbána przed wyborami parlamentarnymi.
Szef amerykańskiej dyplomacji przylatuje do Europy 13 lutego na kolejną Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa. Według oświadczenia departamentu stanu USA, Marco Rubio po niej poleci do Bratysławy i do Budapesztu. Podczas wizyty w węgierskiej stolicy spotka się z przedstawicielami władz, aby potwierdzić wspólne interesy dwustronne i regionalne oraz omówić zaangażowanie obu krajów w globalne procesy pokojowe i partnerstwo energetyczne. Większość niezależnych komentatorów i dziennikarzy na Węgrzech sugeruje, że prawdziwym celem wizyty Marco Rubio na Węgrzech jest wzmocnienie Viktora Orbána i jego partii Fidesz przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi. Po raz pierwszy od 16 lat może zostać zmuszony, by oddać władzę. Węgierski premier i jego otoczenie pracują nad tym, aby 21 marca na konferencję CPAC Hungary przyleciał sam Donald Trump. W tej chwili wydaje się to jednak niemożliwe, nieco bardziej prawdopodobnym gościem, który poprze Orbána swoją obecnością, jest wiceprezydent J.D. Vance.





