USA: Żywioły i polityka imigracyjna doprowadzają do spadku populacji

29 marca 2026

Amerykańskie obszary metropolitalne, położone przy granicy amerykańsko-meksykańskiej, odnotowały największy spadek tempa wzrostu liczby ludności. Jest to spowodowane zmniejszeniem się napływu imigrantów.

Z kolei hrabstwa leżące wzdłuż wybrzeża Zatoki Meksykańskiej na Florydzie straciły mieszkańców wskutek serii huraganów. Najnowszy raport na ten temat opublikowało Biuro Spisu Ludnosci Stanów Zjednoczonych. Dane te odzwierciedlają pierwsze miesiące drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa oraz początek zaostrzenia polityki imigracyjnej przez jego administrację. W obliczu starzenia się amerykańskiego społeczeństwa oraz spadku wskaźników urodzeń w USA na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, imigracja stała się istotnym źródłem wzrostu populacji w wielu społecznościach. Średni wskaźnik wzrostu dla obszarów metropolitalnych spadł z 1,1 procent o połowę. Przy tak niewielkim przyroście naturalnym to migracja decyduje o tym, czy dany obszar się rozwija, czy też wyludnia – alarmuj autorzy raportu. Trzy obszary metropolitalne wzdłuż granicy amerykańsko-meksykańskiej, rozciągające się od Arizony po Teksas, odnotowały w 2025 roku najbardziej gwałtowny spadek tempa wzrostu liczby ludności. Dwa niszczycielskie huragany – Helene i Milton – przetoczyły się jesienią 2024 roku przez hrabstwa na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej na Florydzie, pozostawiając szkody szacowane na dziesiątki miliardów dolarów. Według szacunków demograficznych, huragany te skłoniły mieszkańców do opuszczenia tych terenów. Tamtejsze społeczności uszczupliły się o ponad dwa procent. To najwięcej w kraju.

PARTNERZY