Światowi przywódcy z ulgą, ale i ostrożnością reagują na decyzję Donalda Trumpa o dwutygodniowym zawieszeniu broni między USA a Iranem. Po tygodniach eskalacji i groźbach zniszczenia irańskiej infrastruktury pojawiają się apele o wykorzystanie tej przerwy do trwałego porozumienia.
Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oceniła, że rozejm to „krok wstecz od krawędzi” i szansa na zatrzymanie ataków oraz powrót do dyplomacji. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podkreśliła, że porozumienie przynosi „bardzo potrzebną deeskalację”. Z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron zaznaczył, że choć zawieszenie broni jest pozytywnym sygnałem, to sytuacja w Libanie pozostaje krytyczna i powinna zostać objęta porozumieniem. Podobny ton wybrzmiewa w Londynie – premier Keir Starmer mówi o „momencie ulgi”, ale jednocześnie zapowiada działania dyplomatyczne, by rozejm przerodził się w trwałe rozwiązanie i zapewnił pełne otwarcie cieśniny Ormuz. Izrael popiera decyzję Waszyngtonu, choć zastrzega, że rozejm nie obejmuje działań w Libanie i jest uzależniony od spełnienia warunków przez Iran. Izraelska armia wstrzymała jednak działania przeciwko Iranowi. Zapowiedziano w najbliższych dniach rozpoczęcie rozmów amerykańsko-irańskich. W Azji i na Bliskim Wschodzie dominują wezwania do dalszych negocjacji. Chiny deklarują wsparcie dla działań na rzecz trwałego pokoju, a Arabia Saudyjska wyraża nadzieję na „kompleksową i trwałą stabilizację”. Oman apeluje o poważne negocjacje między Teheranem a Waszyngtonem, oferując wsparcie dla bezpieczeństwa w regionie. Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez podkreślił, że świat znalazł się niebezpiecznie blisko katastrofy i nie należy „oklaskiwać tych, którzy najpierw podpalają świat”. Także premier Australii Anthony Albanese uznał zawieszenie broni za potrzebne, ale skrytykował ostrą retorykę amerykańskiego prezydenta. Choć reakcje są w większości pozytywne, światowi liderzy zgodnie podkreślają, że dwutygodniowe zawieszenie broni to jedynie krótka przerwa w konflikcie – a nie jego zakończenie.





