Mężczyzna, który w sobotę wieczorem doprowadził do strzelaniny podczas dorocznej gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, mógł planować atak na prezydenta Donalda Trumpa – twierdzą przedstawiciele Białego Domu. Na taki scenariusz wskazuje list, który napisał podejrzany 31-letni Cole Allen.
Cole Allen zamieszkał w hotelu, w którym odbywała się gala i – jak sam opisał w liczącym tysiąc słów tekście – bez większych trudności przemycił do budynku strzelbę, pistolet i noże. W udostępnionym przez urzędników administracji dokumencie nie pojawia się nazwisko Trumpa. Wynika z niego jednak, że podejrzany żywił głęboką niechęć wobec administracji i samego prezydenta. Zgodnie z treścią notatki stwierdził, że nie może dłużej pozwalać, by „pedofil, gwałciciel i zdrajca splamił mu ręce swoimi zbrodniami”. Podejrzany działał według władz w pojedynkę i jest już w areszcie. Pełniący obowiązki prokuratora generalnego Todd Blanche poinformował, że Cole Allen usłyszał zarzuty napaści na funkcjonariusza federalnego i nielegalnego użycia broni palnej. Policja nadal analizuje jednak ślady kul by potwierdzić, że strzelał w stronę funkcjonariusza Secret Service. Donald Trump napisał wczoraj w mediach społecznościowych, że zdarzenie wzmacnia jego argumenty za budową nowej sali balowej przy Białym Domu.





