Brytyjskie media podsumowują drugi dzień wizyty króla Karola III w Stanach Zjednoczonych słowami „misja wykonana”. Po dobrze przyjętym wystąpieniu w Kongresie monarcha utrzymał spokojny, wyważony ton i – jak podkreślają komentatorzy – skutecznie wzmocnił relacje transatlantyckie bez wchodzenia w polityczne spory.
Brytyjskie media zwracają uwagę, że król konsekwentnie unikał ostrych deklaracji, choć poruszał trudne tematy. W przemówieniu w Kongresie Stanów Zjednoczonych mówił o obronie demokracji, znaczeniu NATO i wsparciu dla Ukrainy, a także o potrzebie odpowiedzialności władzy. Nie padły jednak nazwiska ani bezpośrednie odniesienia do bieżących sporów politycznych w USA. Istotną rolę odegrał też jego charakterystyczny, subtelny humor. Najczęściej przywoływanym momentem pozostaje żart inspirowany słowami Oscara Wilde’a: „Mamy dziś właściwie wszystko wspólne z Ameryką – poza, oczywiście, językiem”. Ta wypowiedź rozładowała atmosferę i jak słychać – została przyjęta gromkim śmiechem kongresmenów. Wniosek brytyjskich mediów jest jednoznaczny – bez wielkich słów i bez konfrontacji król osiągnął swój cel, a jego styl, elegancki, zdystansowany i momentami dowcipny, okazał się najskuteczniejszym narzędziem brytyjskiej dyplomacji. Jak to ujął jeden z brytyjskich komentatorów – trochę Wilde’a, trochę Dickensa, szczypta historii i zadanie króla wykonane.





