W czwartek po południu w Chicago doszło do strzelaniny z udziałem agentów FBI. Jedna osoba zginęła. Z informacji wynika, że agenci FBI otworzyli ogień do samochodu SUV w dzielnicy Homan Square.
Do strzelaniny doszło około godziny 3 po południu w rejonie 3700 przy West Lexington Street. Rzecznik chicagowskiej straży pożarnej potwierdził, że w wyniku zdarzenia śmierć poniosła jedna osoba. Nie sprecyzowano, czy mężczyzna strzelał do agentów federalnych. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że był on poszukiwany w związku z napadem na bank. Po strzelaninie kilku agentów FBI – ubranych w hełmy i kamizelki kuloodporne – podeszło z wycelowanymi karabinami do Cadillaca SUV. Następnie agenci wyciągnęli z kierowcę, który już nie żył. Pojazd został trafiony dziesiątkami pocisków i uległ poważnemu uszkodzeniu. „FBI traktuje poważnie wszelkie incydenty z użyciem broni, w które zamieszani są nasi agenci lub członkowie grup zadaniowych. Zgodnie z procedurami FBI, incydent ten jest obecnie przedmiotem analizy prowadzonej przez Wydział Inspekcji FBI” – oświadczył rzecznik FBI. Przypadkowi świadkowie powiedzieli, że słyszeli co najmniej 15 strzałów. Mężczyzna, który podawał się za brata człowieka zastrzelonego przez FBI, zidentyfikował go jako 25-letniego Abddula. Powiedział, że jego brat odwiedzał krewnego w pobliżu Lexington Street i Independence Boulevard i agenci FBI nie mieli powodów by do niego strzelać.





