Sekretarz bezpieczeństwa krajowego (DHS) Markwayne Mullin poinformował, że jego resort opracowuje plany wycofania funkcjonariuszy Urzędu Celnego i Ochrony Granic z lotnisk w tzw. miastach-sanktuariach.
Taki ruch uniemożliwiłby w tych miastach przyjmowanie lotów międzynarodowych. Na liście tych miast jest Chicago. Groźba sekretarza DHS ma być reakcją na protesty przed ośrodkiem detencyjnym dla nieudokumentowanych imigrantów w Newark w stanie New Jersey. W tym ośrodku – według demonstrantów – panują nieludzkie warunki. Mullin odrzucił te zarzuty i podtrzymał swoje stanowisko i dodał, że z lotniska w Newark, które w ubiegłym roku obsłużyło 24,5 miliona pasażerów w ruchu międzynarodowym może wycofać celników. „Zastępują naszym pracownikom drogę, uniemożliwiając im wchodzenie do ośrodka i wychodzenie z niego. Skoro tak, to dlaczego w ogóle obsługujemy tam loty międzynarodowe?” – powiedział Mullin w rozmowie z Seanem Hannitym w telewizji Fox News. Oprócz Newark, wśród miast z których mieliby zostać wycofani funkcjonariusze Urzędu Celnego i Ochrony Granic są także Nowy Jork, Los Angeles, Filadelfia, Chicago, Denver, San Francisco oraz Seattle – porty lotnicze, które w ubiegłym roku łącznie obsłużyły blisko 74 miliony podróżnych z zagranicy. Zdaniem krytyków, w przypadku braku funkcjonariuszy celnych w tych miastach, loty międzynarodowe nie byłyby przekierowywane na inne lotniska w USA, lecz całkowicie odwoływane. Zagrożenie to pojawia się zaledwie na kilka tygodni przed piłkarskimi mistrzostwami świata, które przyciągną do Stanów Zjednoczonych miliony zagranicznych gości.





