Po tygodniach przygotowań komisja ds. bezpieczeństwa publicznego Rady Miasta Chicago zorganizowała we wtorek przesłuchanie w sprawie budzącego kontrowersje programu monitoringu elektronicznego w powiecie Cook. Nie pojawili się na nim czołowi przedstawiciele strony koordynującej program.
Za monitoring elektroniczny osób podejrzanych o popełnienie różnych przestępstw odpowiada biuro Sędziego Naczelnego powiatu Cook, jednak nikt z tego urzędu nie zabrał głosu podczas spotkania. Nie pojawił się również nikt z biura szeryfa powiatu Cook, które wykonuje nakazy aresztowania w przypadku naruszenia warunków monitoringu. Wynikało to w dużej mierze z faktu, że półtorej godziny później odbyło się inne podobne spotkanie przed komisją ds. wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych Rady powiatu Cook, na którym pojawili się przedstawiciele obu urzędów. Taki harmonogram sprawił, że wiele pytań zadanych przez radnych z Chicago pozostało bez odpowiedzi. „Niepokoi mnie fakt, że nasz nowy przewodniczący sądu, któremu życzę wszystkiego najlepszego, sędzia Charles Beach, ujawnił, iż około 20 procent spośród ponad 3 tysięcy osób objętych elektronicznym nadzorem jest obecnie oskarżonych o brutalne przestępstwa” – powiedział radny Brendan Reilly z 42. okręgu. Wielu radnych miało pytania do biura Beacha, które w zeszłym roku przejęło kontrolę nad programem monitoringu elektronicznego w powiecie Cook. Z danych opublikowanych przez biuro przewodniczącego sądu okręgowego na jego stronie internetowej wynika, że spośród tysięcy osób objętych programem monitoringu elektronicznego w powiecie Cook 8 procent uznaje się za osoby, które nie stawiły się w wyznaczonym miejscu. Oznacza to, że albo przekroczyły godzinę policyjną o co najmniej trzy godziny, albo wyczerpała się bateria w ich bransoletce monitorującej, którą muszą ładować samodzielnie. Istnieje również inna możliwość, że bransoletka została przecięta, albo urządzenie monitorujące w inny sposób utraciło łączność.





