„Teen takeovers”… Władze Chicago wciąż nie potrafią opanować sytuacji

23 czerwca 2026

Ponad trzy lata po tym, jak masowe zgromadzenia nastolatków („teen takeovers”) po raz pierwszy sparaliżowały ulice Chicago, władze miasta wciąż nie potrafią opanować sytuacji.

Zjawisko, które eksplodowało w 2022 roku i zyskało rozgłos w całych Stanach Zjednoczonych, regularnie powraca w cieplejszych miesiącach, niosąc za sobą bójki, wandalizm i paraliż centrum. Mimo ogólnokrajowej debaty, w której głos zabierał nawet Donald Trump – oraz zmian na stanowisku burmistrza, w Chicago panuje polityczny pat, a mieszkańcy nie widzą poprawy. Propozycje radykalnych rozwiązań systematycznie upadają w ratuszu. Burmistrz Brandon Johnson zawetował projekt radnego Briana Hopkinsa dotyczący wprowadzenia „natychmiastowej godziny policyjnej” w centrum, a Rada Miasta nie zdołała tego weta odrzucić. Z kolei pomysł radnego Raya Lopeza, by pociągać rodziców do odpowiedzialności finansowej za destrukcyjne zachowania dzieci, został bezpowrotnie odrzucony w komisji. Podczas gdy urzędnicy spierają się o przepisy, w miniony weekend w centrum Chicago doszło do kolejnego masowego zbiegowiska. Sami organizatorzy tych wydarzeń twierdzą, że problemu nie da się rozwiązać wyłącznie zakazami. Darryl Hess i Nunu, którzy zorganizowali w Chicago kilkadziesiąt takich imprez, przyznają w rozmowie z FOX Chicago, że tradycyjne programy miejskie, kluby czy biblioteki po prostu przestaly przyciągać młodzież. Nastolatkowie szukają nowej przestrzeni, a kluczowym błędem władz jest całkowity brak dialogu z młodymi ludźmi. Miasto debatuje nad zaostrzaniem kar bez wysłuchania głosu samych zainteresowanych, przez co Chicago wkracza w kolejne lato bez skutecznej strategii ratowania bezpieczeństwa publicznego.

PARTNERZY