Demokratyczny kongresman przez lata reprezentujący Illinois w Waszyngtonie, Mike Quigley, oficjalnie rozpoczął swoją kampanię wyborczą na burmistrza Chicago. Kolejne wybory odbędą się w 2027 roku.
Swój start Quigley oficjalnie potwierdził w sobotę w Uptown Theater. Demokrata stwierdził, że zamierza podejmować trudne decyzje z myślą o mieszkańcach Wietrznego Miasta. Dodał, że jeżeli wygra to będzie to jego ostatnia funkcja urzędnika publicznego. Quigley zaznaczył, że startuje w wyborach, ponieważ uważa, iż Chicago znajduje się w punkcie zwrotnym i potrzebuje silniejszego przywództwa. W swoim oświadczeniu wyborczym obiecał, że nie podniesie podatków, obniży koszty budzetowe miasta, zbuduje więcej tanich mieszkań oraz zadba o większe bezpieczeństwo w sieci transportu publicznego CTA. „Zostałem wybrany 13 razy w wyborach powszechnych, walcząc z dużą liczbą kandydatów. Wygrałem wybory, w których moi przeciwnicy dysponowali większymi środkami finansowymi” – powiedział. Obecny burmistrz Brandon Johnson nie potwierdził oficjalnie walki o reelekcję ale oczekuje się, że wystartuje po raz drugi. Wśród kandydatów, którzy już rozpoczęli swoje kampanie, znajdują się ustępująca kontroler Illinois Susana Mendoza, członek komisji odwoławczej powiatu Cook George Cardenas oraz były przewodniczący zarządu urzędu mieszkalnictwa w Chicago Matthew Brewer. Skarbnik powiatu Cook Maria Pappas oświadczyła już, że zamierza kandydować, a sekretarz stanu Alexi Giannoulias nadal jest wymieniany jako potencjalny kandydat, choć nie ogłosił jeszcze zamiaru ubiegania się o fotel burmistrza Chicago. Pierwsza tura wyborów odbędzie się 23 lutego przyszłego roku a druga jeżeli żaden z kandydatów nie uzyska wymaganej większości głosów została zaplanowana na 6 kwietnia.





