Co najmniej trzy osoby zmarły z powodu upałów w rejonie Chicago – podało biura koronera powiatu Cook. W opublikowanym komunikacie czytamy, że 44-letni David Gonzalez zmarł na skutek udaru cieplnego. Mężczyzna miał też nadciśnienie, cukrzycę i nadwagę.
Koroner stwierdził również, że sekcje zwłok wykazały, iż dwa inne zgony zgłoszone 4 lipca też były związane z upałami. Sekcja zwłok 57-letniego Mike’a Rodrigueza potwierdziła, że zmarł on w wyniku nadciśnieniowej i miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej jako przyczyny pierwotnej, do zgonu przyczynił się – jak to ujęto w raporcie – stres cieplny i cukrzyca. Sekcja zwłok 71-letniej Barbary Whigham, wykazała, że zmarła ona w wyniku nadciśnieniowej choroby sercowo-naczyniowej, stresu cieplnego i astmy. Kobieta także zmagała się z nadwagą. Fala upałów, która rozpoczęła się 29 czerwca przyniosła temperaturę odczuwalną przekraczającą 105 F. Burmistrz Chicago Brandon Johnson apelując do mieszkańców o ostrożność przypomniał ekstremalne upały z 1995 roku, w wyniku których zmarło 739 osób. Na najbliższe dni synoptycy nie przewidują kolejnej rundy upałów a temperatura nie przekroczy 90 F.





