Rozpoczęły się publiczne przesłuchania w sprawie nowego budżetu Chicagowskich Szkół Publicznych (CPS). Rodzice i przedstawiciele organizacji społecznych wyrazili w poniedziałek zaniepokojenie po tym, jak władze CPS ogłosiły plan cięć w przyszłorocznym budżecie na kwotę 732 milionów dolarów, co wiąże się z likwidacją miejsc pracy.
Związek Zawodowy Nauczycieli Chicago (CTU) nie ustaje w swoich żądaniach, twierdząc, że Illinois oraz powiat Cook nie przekazują setek milionów dolarów, które ich zdaniem należą się okręgowi szkolnemu. Podczas pierwszego posiedzenia rady w poniedziałek członkowie związku licznie zgromadzili się na sali. Plan budżetowy CPS zakłada zwolnienie 760 nauczycieli, 801 asystentów nauczycieli i 162 pracowników centrali. Okręg planuje również wysłać pracowników na pięciodniowy bezpłatny urlop, w dni wolne od zajęć szkolnych, takie jak dni planowania pracy nauczycieli w drugim semestrze. Okręg planuje ponadto zamrożenie wydatków w połowie roku, począwszy od drugiego semestru. Tymi zamiarami oburzeni są nie tylko nauczyciele, ale także inni pracownicy CPS. „Po tym wszystkim, co poświęciłam dla tego zawodu, po relacjach, które zbudowałam i po tym, jak oddałam serce moim uczniom nie traktuje się mnie jak człowieka, lecz jak kapitał ludzki. To boli” – powiedziała Iliana el-Khaijani, nauczycielka pedagogiki specjalnej. Po stronie pracowników CPS stanął też radny z 25. okręgu. „Gubernatorze Pritzker zapewniam pana, że pieniądze są. Massachusetts to zrobiło. Jeśli chce pan zostać prezydentem, musi pan najpierw wykazać się przywództwem u siebie, tutaj, na miejscu” – stwierdził Byron Sigcho-Lopez. Zarząd CPS przedstawił projekt budżetu na rok szkolny 2026–2027 opiewający na blisko 9,88 mld dolarów, który zakłada deficyt w wysokości 732,5 mln dolarów. Przedstawiciele CPS zaznaczyli, że większość zwolnionych pracowników jest ponownie zatrudniana, gdy pojawiają się wakaty w wyniku odejść z pracy lub przejść na emeryturę. Ostateczne głosowanie nad budżetem CPS zaplanowano na 30 lipca.





