Burmistrz Chicago Brandon Johnson podpisał rozporządzenie wykonawcze, którego celem jest uniemożliwienie firmom czerpiącym zyski z planowanej przez prezydenta Donalda Trumpa największej w historii USA akcji masowych deportacji, zdobywania lukratywnych kontraktów miejskich.
„Chicago wydaje co roku miliardy dolarów na zakup towarów i usług” – powiedział dziennikarzom Johnson w siedzibie organizacji non-profit Arise Chicago (działającej na rzecz ochrony praw imigrantów) w dzielnicy West Side. Następnie Johnson nawiązał do swojego ulubionego fragmentu Biblii, Ewangelii według św. Mateusza. „To jest nasz skarb i dziś jasno pokazujemy, gdzie jest nasze serce. Nasze serce jest z rodzinami imigrantów, które musiały zmierzyć się ze strachem i zastraszaniem w wyniku operacji Midway Blitz – ofensywy administracji Donalda Trumpa rozpoczętej niemal rok temu” – mówił Johnson. Zgodnie z treścią zarządzenia, wykonawcy muszą zadeklarować, że w ciągu ostatnich pięciu lat nie dopuścili się naruszeń zasad uczciwości w życiu publicznym, przepisów antydyskryminacyjnych ani praktyk polegających na niepłaceniu należnego wynagrodzenia (tzw. kradzieży płac). Jak podaje biuro burmistrza, zarządzenie wydane przez Brandona Johnsona zobowiązuje miejskiego urzędnika odpowiedzialnego za zamówienia publiczne do opracowania w ciągu 90 dni nowych przepisów. Wymagałyby one od wykonawców realizujących zlecenia dla miasta ujawnienia, czy w ciągu ostatnich pięciu lat uzyskali oni ponad 500 tysięcy dolarów z tytułu kontraktów z organami władzy lub agencjami ścigania. Zgodnie z zarządzeniem firmy te będą musiały również ujawnić, czy w omawianym okresie były przedmiotem postępowań wyjaśniających w związku z naruszeniami praw obywatelskich, do których miało dojść podczas realizacji wspomnianych zleceń. Celem nowych regulacji jest zapewnienie miastu Chicago podstawy prawnej do odmowy współpracy z firmami, którym zarzucono nieprawidłowości, nawet jeśli nie zostały one prawomocnie skazane. Obowiązujące przepisy miejskie już teraz zakazują udzielania zamówień publicznych firmom skazanym za naruszenie przepisów dotyczących uczciwości w życiu publicznym. Zgodnie z treścią zarządzenia, firmy muszą również ujawnić, czy przekazały ponad milion dolarów darowizny na rzecz organizacji charytatywnej kontrolowanej przez urzędnika federalnego. Zarządzenie nakłada na firmy współpracujące z miastem obowiązek ujawniania informacji o różnorodności zatrudnionego personelu – i to w sytuacji, gdy na szczeblu federalnym wycofywane są przepisy wymagające podawania takich danych. Wykonawcy mogą również przedstawić informacje o działaniach podejmowanych przez kierownictwo na rzecz zatrudniania osób, które w przeszłości odbyły karę pozbawienia wolności, a także o innych inicjatywach świadczących o zaangażowaniu na rzecz społeczności Chicago. Egzekwowaniem nowych przepisów zajmie się powołany w tym celu 12-osobowy zespół zadaniowy ds. etycznych standardów zamówień publicznych. Johnson ogłosił wprowadzenie zarządzenia wspólnie z przedstawicielami grupy „Not With Our Money”, która dąży do tego, by władze lokalne rezygnowały ze współpracy z firmami wspierającymi realizację polityki deportacyjnej administracji prezydenta Trumpa. Grupa ta wskazała kontrakty w Chicago o wartości 3,19 mld dolarów, realizowane przez firmy współpracujące również z ICE a należy do nich m.in. AECOM – międzynarodowe przedsiębiorstwo, które wybudowało ośrodek szkoleniowy dla policji i straży pożarnej oraz kieruje modernizacją lotniska O’Hare. Johnson podpisał to zarządzenie w obliczu nasilających się głosów wzywających polityków do odrzucania darowizn wyborczych od firm czerpiących zyski z prowadzonej przez Trumpa polityki deportacji. Kilku chicagowskich radnych zapowiedziało, że nie dopuści do sprzedaży miejskich parkometrów nowojorskiej firmie Stonepeak, ponieważ jest ona właścicielem przewoźnika Omni Air International, który realizował kontrakt dla administracji Trumpa na przeprowadzanie deportacji.





