Burmistrz Chicago broni swojego budżetu i propozycji nałożenia na firmy podatku od liczby zatrudnionych

23 października 2026

Burmistrz Brandon Johnson broni przedstawionego projektu budżetu Chicago na 2027 rok. Zaprezentował go w środę na forum Rady Miasta. To już czwarty projekt budżetu Johnsona, który będzie ubiegał się o reelekcję podczas przyszłorocznych wyborów.

Burmistrz nazywa swój projekt finansowania „budżetem sprawiedliwego udziału dla Chicago” („Chicago’s Fair Share Budget”). Zakłada on m.in. inwestycje w usługi z zakresu zdrowia psychicznego. Krytycy, w tym organizacja Civic Federation, potępiają jednak ten plan, określając go mianem niedopuszczalnego uchylenia się od odpowiedzialności za sprostanie realiom fiskalnym, z którymi mierzy się miasto. W przedstawionym w środę projekcie budżetu o wartości 17,6 mld dolarów burmistrz powrócił również do propozycji wprowadzenia podatku od liczby zatrudnionych (head tax). Zakłada on, że firmy zatrudniające co najmniej 125 pracowników na pełny etat musiałyby płacić 25 dolarów miesięcznie za każdego z nich. Brandon Johnson stwierdził, że sedno sprawy sprowadza się do tego, iż „korporacje oraz najbogatsi” muszą w większym stopniu zaangażować się na rzecz Chicago i dodał, że zdecydowana większość mieszkańców miasta jest tego samego zdania. „To właśnie – bez dwóch zdań – postulują mieszkańcy Chicago. Dlatego mój czwarty budżet stanowi kontynuację działań mających na celu pozyskanie środków niezbędnych do poprawy jakości życia osób pracujących” – powiedział. „A co dzięki temu osiągnęliśmy? Więcej młodych ludzi z płatną pracą wakacyjną, ponowne otwarcie poradni zdrowia psychicznego, wsparcie i finansowanie dla szkół publicznych oraz poprawę jakości życia. Co więcej, tym inwestycjom towarzyszy spadek poziomu przemocy. Zatem nawet jeśli ktoś nas krytykuje, nie może podważyć konkretnych rezultatów” – zaznaczył burmistrz.  Zaciąganie pożyczek na setki milionów dolarów w celu pokrycia ugód dotyczących niewłaściwego postępowania policji nie sprawia, że ​​korporacje czy najbogatsi ponoszą większe obciążenia finansowe. Budzi to również obawy, zwłaszcza w obliczu dziury budżetowej wynoszącej 882 miliony dolarów. Burmistrz Johnson wyraził jednak nadzieję, że reformy chicagowskiej policji doprowadzą z czasem do ograniczenia przypadków niewłaściwego postępowania funkcjonariuszy, a co za tym idzie – do zmniejszenia liczby zawieranych ugód. „Nie jest tajemnicą, że niewłaściwe postępowanie policjantów oraz związane z nim ugody stanowiły dla naszego budżetu poważne obciążenie i źródło strat. Krytycy nie podpowiadają jednak, w jaki sposób mielibyśmy uporać się z długiem z przeszłości czy wyzwaniami, przed którymi stoi nasza policja” – stwierdził. „Oto jak do tego podszedłem: od teraz nadrzędną zasadą działania policji jest pełne poszanowanie konstytucyjnych praw obywateli. Spodziewam się zatem, że z biegiem czasu budżet będzie coraz mniej obciążony kosztami reagowania na te godne ubolewania, rażące przypadki nadużycia władzy” – mówił Johnson. Nawiązując do hasła, którego często używał podczas swojej pierwszej kampanii na urząd burmistrza, Johnson podkreślił, że jego budżet na 2027 rok – podobnie jak trzy poprzednie – został opracowany z myślą o inwestowaniu w ludzi. „Korporacje osiągnęły w samym tylko drugim kwartale 483 miliardy dolarów zysku. Wcale nie cierpią” – powiedział Johnson. „Wiecie, kto cierpi? Pracujące matki i pracujący ojcowie – ludzie, którzy każdego dnia ciężko pracują w Chicago, a mimo to muszą walczyć o środki na podstawowe potrzeby, jak choćby jedzenie” – kontynuował burmistrz. Johnson – po tym, jak w zeszłym roku propozycja ta została zablokowana – ponownie postuluje wprowadzenie podatku od liczby zatrudnionych, aby pomóc w zbilansowaniu budżetu, co byłoby możliwe już drugi rok z rzędu. Burmistrz stwierdził, że podatek ten przyniósłby 101 milionów dolarów, pomagając tym samym załatać dziurę budżetową. Krytycy twierdzą jednak, że podatek ten zaszkodzi wzrostowi zatrudnienia i zniechęci firmy do inwestowania w Chicago. Niektórzy miejscy radni uważają, że propozycja ta nie zostanie przyjęta. W zeszłym miesiącu 29 radnych poinformowało burmistrza w liście, że nie poprą takiego rozwiązania. Niektórzy krytycy nazywają propozycję budżetu na 2027 rok „budżetem wyborczym”, który w obecnym kształcie nie ma szans na przyjęcie. Wskazują przy tym na plan burmistrza, by zaciągnąć 480 mln dolarów długu na szybszą spłatę roszczeń wynikających z niewłaściwego postępowania policjantów, a także na zamiar wydatkowania w ciągu jednego roku budżetowego całej kwoty 75 mln dolarów, uzyskanej przez miasto ze sprzedaży systemu parkometrów.

PARTNERZY