Rośnie przewaga Demokratów w amerykańskich wyborach do Kongresu. Dotychczasowe wyniki wskazują na to, że będą oni mieć w Izbie Reprezentantów największą przewagę od dziesięcioleci. Demokraci mają też szansę na dodatkowe mandaty w Senacie. Liczenie głosów trwa.
Najbardziej optymistyczne prognozy wyborcze dawały demokratom 52-53 miejsca w stuosobowym Senacie. Tymczasem mają już ich 54 i mogą zdobyć kolejne dwa – na Alasce i w Missisipi. Ten ostatni stan był od dziesięcioleci bastionem Republikanów. Teraz minimalną przewagę ma demokrata Scott Colom. Jeśli wygra będzie pierwszym czarnoskórym senatorem z Missisipi od półtora wieku. W wyborach do Izby Reprezentantów Demokraci mają już zagwarantowane 240 miejsc, podczas gdy republikanie tylko 147. Może to oznaczać, że ostatecznie będą mieć nad republikanami przewagę, jakiej żadna partia nie miała od połowy lat siedemdziesiątych. Komentatorzy określają wyniki wyborów w USA mianem niebieskiego tsunami. To klęska Partii Republikańskiej, która poważnie utrudni Donaldowi Trumpowi rządzenie przez kolejne dwa lata.





