Pracownik opieki społecznej i jego przełożony w Departamencie ds. Dzieci i Rodziny Illinois zostali zawieszeni w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy rzekomych zaniedbań, jakich mieli się dopuścić w związku ze śmiercią dziecka. Dochodzenie będzie dotyczyło między innymi niewystarczająco energicznie podjętych środków, które mogły zaradzić tragedii.
Historia sięga marca ubiegłego roku, kiedy stanowa agencja otrzymała przez swoją gorącą linię zgłoszenie, że 8-letnia dziewczynka z Uptown może być w niebezpieczeństwie. Świadkowie opisywali bójkę pomiędzy rodzicami dziecka, do jakiej doszło w jednej z restauracji. Do sprawy został przydzielony pracownik opieki socjalnej, który bezskutecznie próbował skontaktować się z rodzicami i samym dzieckiem przez dwa miesiące. Kiedy w końcu mu się to udało, stwierdził w raporcie, że nie widzi niczego niepokojącego. Następnego dnia dziewczynka już nie żyła, rzekomo zabita przez własną matkę. Rzecznik Departamentu w wydanym oświadczeniu nie udzielił odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak dużo czasu upłynęło od zgłoszenia do kontroli w domu dziewczynki. Podkreślił jednak, że nigdy nie było żadnych zarzutów dotyczących maltretowana dziecka. W zgłoszeniu na gorącą linię było jedynie stwierdzenie, że była świadkiem „przemocy domowej” między matką a ojcem.





