We Włoszech powszechnie krytykowany jest wczorajszy wieczorny program telewizyjny, w którym wystąpili rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa i znany prokremlowski dziennikarz Władimir Sołowiew. Zdaniem krytyków było to szerzenie absurdalnej rosyjskiej propagandy.
Dyskusje o programie telewizji „La 7” w tej chwili toczą się we wszystkich włoskich mediach. Prowadzony był z Placu Czerwonego w Moskwie na tle Kremla. Maria Zacharowa oświadczyła, że wojna na Ukrainie to wina Stanów Zjednoczonych, NATO i Unii Europejskiej, które chcą zniszczyć Rosję. Prowadzącemu, który oponował, powiedziała, że rozumuje jak małe dziecko, albo nie mający o niczym pojęcia przybysz z kosmosu. Jeden z uczestników programu, redaktor naczelny dziennika „Libero” Alessandro Sallusti, oświadczył, że nie będzie listkiem figowym dla rosyjskiej propagandy. Reagując na zachwyty nad architekturą Kremla przypomniał, że tam zapadały decyzje o największych zbrodniach komunizmu i zerwał połączenie internetowe.





