Liczba ofiar poniedziałkowych trzęsień ziemi w Turcji i Syrii wzrosła do 17 tysięcy 176-ciu. Według oficjalnych danych, w Turcji zginęło 14 tysięcy 14 osób, a w Syrii 3 tysiące 162 osoby. Trzęsienie miało magnitudę 7.8. W dziesięciu tureckich prowincjach obowiązuje teraz stan wyjątkowy, a w całym kraju żałoba narodowa.
Równocześnie wraz z upływem czasu maleją szanse na odnalezienie żywych osób pod gruzami. Na miejscu kataklizmu w Turcji pracuje ponad 40 zespołów ratunkowych ze świata i tysiące ratowników z samej Turcji. Po trzech dobach od trzęsienia szanse na przeżycie ludzi pod gruzami są niewielkie. Na niekorzyść poszkodowanych zarówno w Turcji jak i w Syrii działa też pogoda. „Mamy teraz bardzo ciężką zimę, dlatego prawdopodobieństwo znalezienia żywych osób zmniejsza się“ – mówi przedstawicielka Syrii w WHO Iman Shankiti. Eksperci ostrzegają też, że na miejscu tragedii w dalszym ciągu dochodzi do wstrząsów wtórnych, a wiele budynków grozi zawaleniem. Władze Turcji szacują, że trzęsienie uszkodziło lub zniszczyło 75 tysięcy budynków. Turcy coraz częściej otwarcie skarżą się, że budowlańcy na masową skalę nie przestrzegają przepisów, a bloki mieszkalne nie wytrzymują trzęsień. Turcja chce otworzyć w najbliższych godzinach dwa przejścia graniczne z Syrią, aby pomoc mogła dotrzeć na tereny kontrolowane przez opozycję. Część takich miejsc jest teraz odcięta od świata, bo reżim syryjskiego prezydenta nie dopuszcza tam pomocy z zewnątrz. W dziesięciu tureckich prowincjach obowiązuje teraz stan wyjątkowy, a w całym kraju żałoba narodowa.





