Stany Zjednoczone przegrupowują swoich żołnierzy w rejonie Sudanu na wypadek konieczności ewakuacji amerykańskiej ambasady w Chartumie. Biały Dom podkreśla, że na razie żadne decyzje dotyczące ewakuacji personelu dyplomatycznego nie zostały podjęte.
Amerykański Departament Obrony kieruje wojska do Dżibuti, kraju położonego na wschodzie Afryki. Siły te miałyby być użyte do ewakuacji amerykańskich dyplomatów z Sudanu, gdzie trwają zacięte walki pomiędzy zwaśnionymi frakcjami. Rzecznik Narodowej Rady Bezpieczeństwa Białego Domu John Kirby powiedział, że władze USA znają lokalizację wszystkich dyplomatów, którzy otrzymali polecenia pozostać w swoich miejscach. „Żadne decyzje w sprawie ewakuacji nie zostały podjęte. Na razie koncentrujemy się na wezwaniu obu stron do zaprzestania walk i przestrzegania zawartego zawieszenia broni oraz umożliwienia dostaw pomocy humanitarnej ludziom, którzy jej potrzebują” – powiedział John Kirby. Wysocy rangą przedstawiciele administracji przyznają, że możliwa ewakuacja ambasady nie będzie łatwa, a jeszcze trudniejsze będzie wydostanie z Sudanu 19 tysięcy obywateli amerykańskich, którzy prawdopodobnie przebywają w tym kraju.





