Premier Donald Tusk zapowiedział, że nie zamknie granicy z Ukrainą – relacjonują rolnicy po spotkaniu z szefem rządu w Centrum Dialog. W rozmowach brał udział między innymi Andrzej Sobociński, rolnik z Żuław, który powiedział, że nie zawarto na razie porozumienia.
„Były rozmowy o szczegółach, o małych sprawach, o jakimś tam ugorowaniu, ale to nie na tym nam zależy – to po prostu jest do resetu i trzeba od nowa to zrobić. Premier przyjął to i mówił, że będzie się starał przekonać Komisję Europejską co do tego Zielonego Ładu. Co do granicy to powiedział, że jej nie zamknie, bardziej będzie 'zdejmował’ nadwyżkę zboża z Polski, i to z krajowych środków” – wskazywał rolnik. Jak dodał, ta ostatnia propozycja „to jest jakieś rozwiązanie problemu, bo dzięki temu rolnicy mogliby sprzedać zalegające zboże i opróżnić magazyny. Na spotkaniu nie zawarto porozumienia. Rolnicy przed rozmowami zapowiadali, że dziś do tego nie dojdzie. „To są pewne deklaracje, działania premiera, my żeśmy to przyjęli do wiadomości” – mówił Andrzej Sobociński podkreślając przy tym, że z niektórymi rzeczami rolnicy się nie zgadzają. Tak jest na przykład z niechęcią do ostrzejszego ograniczania napływu zboża do UE spoza Wspólnoty, co, w ocenie rolnika, sprawi, że za rok problem się powtórzy i rząd znowu będzie musiał interweniować na rynku zbóż. Premier Donald Tusk opuścił budynek przed 13.00. Szef rządu nie informował po spotkaniu o przebiegu rozmów. Kancelaria Premiera ma wydać komunikat w tej sprawie. Według relacji rolników, premier poinformował, że po 15 marca w Komisji Europejskiej zapadną decyzje zmieniające założenia Zielonego Ładu. Przewodniczący „Solidarności” Rolników Indywidualnych Tomasz Obszański zapowiedział, że kolejny duży protest zaplanowano na 20 marca. Jak mówił, mają wówczas blokowane być miasta wojewódzkie i powiatowe oraz drogi. „Rolnicy mają bardzo duży problem dzisiaj i nie widać wsparcia państwa, mimo tego, że premier robi co może, ale nie jest w stanie nic więcej zrobić, także tak naprawdę wyszliśmy z niczym” – zaznaczył. Według rolników premier na spotkaniu miał skrytykować swoich urzędników, odpowiedzialnych za rolnictwo i nie wykluczył dymisji wśród nich.





