Fala rekordowych upałów dotarła nad wschodnią część Stanów Zjednoczonych. Temperatury dochodzące do 40 stopni Celsjusza objęły obszar zamieszkany przez dziesiątki milionów Amerykanów.
Ostrzeżenia przed ekstremalnymi upałami wydano na obszarze od St. Louis do Bostonu. Objęte są nimi między innymi Chicago, Detroit, Cincinnati, Pittsburgh, Filadelfia, Waszyngton i Nowy Jork. Na obszarze zamieszkanym przez 33 miliony Amerykanów, czyli prawie 10 procent ludności kraju, temperatura przekroczy 38 stopni Celsjusza. Przy dużej wilgotności powietrza temperatura odczuwalna może wynieść nawet 47 stopni. W nocy nie będzie dużo chłodniej. Minimalna temperatura w nocy w wielu miejscach spadnie tylko do około 27-28 stopni. Lokalne władze apelują do mieszkańców, by starali się pozostawać w pomieszczeniach i pili dużo wody. W wielu miejscach otwarto klimatyzowane centra chłodzenia.





