Muzycy pochodzącej z Chicago grupy reggae Gizzae nie składają broni po tym, jak ich zespół został okradziony. Braki sprzętowe starają się nadrobić wypożyczając potrzebne instrumenty i technikalia i nie odwołują zaplanowanych koncertów.
Sprzęt grupy został skradziony wraz z przyczepą sprzed domu jednego z muzyków. Jak relacjonował Brian „Rocket” Rock, postawił ją na podjeździe, w miejscu, w którym stawała bezpieczenie przez ostatnie 8 lat. Tym większe było jego zdziwienie, kiedy po pokoncertowej nocy nie znalazł jej na parkingu. Po sprawdzeniu czy nie została odholowana przez służby doszedł do wniosku, że przyczepa została skradziona. Wartość zgromadzonego w niej sprzętu, na który złożyły się mikrofony, instrumenty, wzmacniacze, głośniki i kompletny system nagłaśniający ocenił na ponad 12 tysięcy dolarów. Policja zapewnia o prowadzonym w tej sprawie dochodzeniu i poszukiwaniu sprawców kradzieży, ale grupa nie ma czasu na jego efekty. Sprzętu potrzebuje już teraz, ponieważ muzycy postanowili nie odwoływać koncertów i na każdy z nich wypożyczają potrzebne rzeczy, często płacąc kilkaset dolarów za noc. Równolegle na GoFundMe trwa zbiórka na nowy sprzęt. Do jej zakończenie brakuje już niewiele.