Niedawno opublikowane transkrypcje zeznań dowódcy straży granicznej Gregory’ego Bovino ujawniły wielokrotne ostre wymiany zdań z prawnikami protestujących i dziennikarzy, którzy oskarżyli podległych mu agentów o użycie nadmiernej siły. Bovino był przesłuchiwany przez trzy dni w ramach pozwu wniesionego w związku z agresywną taktyką funkcjonariuszy podczas operacji egzekwowania przepisów imigracyjnych w rejonie Chicago.
Transkrypcje tych zeznań wykazały, że od samego początku panowała napięta atmosfera. Prawnicy administracji prezydenta Donalda Trumpa na początku postępowania zganili adwokatów powodów za to, że nie podali ręki Bovino. Obie strony wielokrotnie oskarżały się nawzajem o brak szacunku. Transkrypcja z 30 października, pierwszego dnia zeznań Bovino ujawnia nieścisłości, szczegóły techniczne i napięcie do jakich doszło w sądzie federalnym Dirksen. Bovino był wielokrotnie pytany o konfrontację z protestującymi 23 października w chicagowskiej dzielnicy Little Village, podczas której widziano, jak bez ostrzeżenia rzuca gazem łzawiącym w tłum ludzi. „Gdybym zapytał – czy rzuciłeś w to konkretne miejsce kanister z gazem łzawiącym, tego konkretnego dnia, odpowiedziałbyś mi twierdząco również na to pytanie?” – zapytano Bovino. „Nie” – odparł szef straży granicznej. „Dobrze. Dlaczego nie?” – pytano dalej. „Mówiłeś o kanistrze. Rzuciłem dwoma. To – to liczba mnoga” – odpowiedział Bovino. Wcześniej uzasadniał ten ruch, twierdząc, że został uderzony kamieniem w głowę, ale potem zmienił wersję wydarzeń. „Kiedy rzuciłeś tym kanistrem, nie zostałeś uderzony kamieniem w głowę?” – zapytali Bovino prawnicy. „Uderzył mnie pocisk, kamień, ale nie trafił mnie w głowę. Ale prawie mnie trafił” – powiedział Bovino. „Dobrze, więc trafił – chybił; nie trafił?” – pytali dalej adwokacji. „Zgadza się” – powiedział Bovino. Później sędzia orzekł, że zeznania te dowodzą kłamstwa Bovino, co doprowadziło do tymczasowego zaostrzenia przepisów dotyczących stosowania siły przez federalnych agentów imigracyjnych w Chicago. Podczas zeznań szefa straży granicznej pytano także o podobny incydent. Tym razem w dzielnicy Old Irving Park, gdzie agenci imigracyjni użyli gazu łzawiącego, gdy dzieci gromadziły się, by dołączyć do parady halloweenowej. „Uważam, że ich zachowanie było uzasadnione, jeśli do tego doszło” – powiedział Bovino o agentach pod jego dowództwem. „Na jakiej podstawie pan wyciągnął takie przypuszczenie?” – zapytali obrońcy. „Nie widziałem niczego, co wskazywałoby na coś innego” – mówił Bovino. „Czy zapoznał się pan z nagraniem z tego zdarzenia?” – zapytano go. „Nie” – odparł Bovino. „Czy zwrócił się pan o udostępnienie nagrania z kamery osobistej funkcjonariuszy biorących udział w zdarzeniu?” – dopytywali dalej adwokacji. „Nie” – powiedział Bovino. „Czy zapoznał się pan z jakimiś raportami dotyczącymi tego incydentu?” – padło kolejne pytanie. „Nie pamiętam” – odrzekł Bovino. „Czy rozmawiał pan z którymś z funkcjonariuszy o ich działaniach?” – zapytano znowu. „Nie, o ile mi wiadomo” – odparł Bovino. „Dobrze, a mimo to twierdzi pan, że ich działania były uzasadnione?” – kontynuowali adwokaci. „Nie widziałem żadnych dowodów wskazujących na to, że jakiekolwiek użycie broni mniej śmiercionośnej nie było wzorowe lub wręcz wzorowe” – powiedział Bovino. To zeznanie doprowadziło do tego, że sędzia okręgowa Sary Ellis nałożyła ograniczenia na agentów w zakresie używania gazu łzawiącego, kul pieprzowych i siły fizycznej. Jej nakaz został wstrzymany przez federalny sąd apelacyjny, a Bovino wkrótce wyjechał do Charlotte w Północnej Karolinie. Członkowie Kongresu USA, którzy nadzorują finansowanie departament bezpieczeństwa krajowego (DHS), poinformowali, że spodziewają się zwiększenia liczby agentów imigracyjnych w Chicago w styczniu.





