Burmistrz Brandon Johnson nie poddaje się. Chce opodatkować duże firmy w Chicago

10 grudnia 2025

Do zatwierdzenia nowego budżetu Chicago zostało tylko trzy tygodnie. Impas w rozmowach między burmistrzem a radnymi trwa. Deficyt miasta szacuje się na ponad 1,1 miliarda dolarów.

We wtorek burmistrz Brandon Johnson przedstawił zrewidowaną wersję swojej propozycji podatku od siedzib przedsiębiorstw, pomimo ciągłego sprzeciwu ze strony grup biznesowych i kilku członków Rady Miasta. Zaktualizowana „dopłata na rzecz bezpieczeństwa społeczności” Johnsona miałaby zastosowanie wyłącznie do 175 największych firm w Chicago zatrudniających ponad 500 pracowników, zwiększając miesięczną opłatę do 33 dolarów na pracownika. Pierwotna propozycja dotyczyła przedsiębiorstw zatrudniających ponad 100 pracowników i obejmowała opłatę w wysokości 21 dolarów miesięcznie. Burmistrz argumentował, że korporacje takie jak JPMorgan, Accenture i Walmart mogą sobie na to pozwolić, wskazując na ich zyski i ostatnie obniżki podatków federalnych. Biuro burmistrza poinformowało, że podatek będzie dotyczył wyłącznie dużych korporacji. Jako przykład wpływu podatku na duże przedsiębiorstwo podano Bank of America. Według urzędu burmistrza Bank of America osiągnął w 2024 r. ponad 27 mld dolarów zysku netto, a kolejne 4 mld dolarów ma zostać zaoszczędzone dzięki obniżkom podatków uchwalonych w ramach ustawy prezydenta Donalda Trumpa „One Big Beautiful Bill”. Biuro burmistrza Johnsona twierdzi, że podatek od osób prawnych w Chicago stanowiłby około 0,0008% całkowitych przychodów Bank of America. „Nie zrozumcie mnie źle, jesteśmy oczywiście dumni z Chicago i z tego, że miasto jest siedzibą wielu znanych na całym świecie potężnych firm, ale 30 dolarów miesięcznie nie zmieni ich wyników finansowych” – powiedział Johnson. „Jeśli spojrzeć na łączne stawki podatkowe w największych miastach, uwzględniając wszystkie istotne podatki bezpośrednie i pośrednie, widać, że Chicago ma jedną z najniższych stawek podatku od osób prawnych spośród wszystkich dużych miast w kraju” – kontynuował. Przeciwnicy tego podatku, w tym niektórzy radni i liderzy biznesowi, skrytykowali plan jako zabójczy dla miejsc pracy, który może dosłownie wypchnąć firmy z miasta. Część radnych zaproponowała alternatywne rozwiązania, takie jak podwojenie opłat za wywóz śmieci, ale Johnson odrzucił ten pomysł, twierdząc, że stanowiłoby to nieproporcjonalne obciążenie dla pracujących rodzin. Burmistrz ostrzegł, że jeśli budżet nie zostanie zatwierdzony do końca miesiąca, możliwy jest pierwszy w historii Chicago shutdown. To zamknięcie działalności administracji miejskiej może doprowadzić do masowych zwolnień i wysłania setek ludzi na bezpłatne urlopy. Zakłócono zostanie oczywiście funkcjonowanie instytucji opłacanych z budżetu miasta.

PARTNERZY