Mieszkańcy południowo-zachodnich dzielnic wciąż sprzątają po gwałtownych ulewach jakie ostatnio nawiedziły Chicago. Od soboty odebrano ponad 5600 zgłoszeń pod miejskim numerem alarmowym 311.
We wtorek burmistrz Brandon Johnson odwiedził dzielnicę Gage Park, aby zobaczyć szkody i rozważyć sposoby mogące zapobiec w przyszłości podtopieniom. Johnson rozmawiał z mieszkańcami, których domy zostały zalane nie raz, ale dwa razy, w ciągu zaledwie paru tygodni po przejściu gwałtownych burz. Sześciu chicagowskich radnych podpisało list, w którym wzywają burmistrza do zainwestowania dziesiątek milionów dolarów w system zaworów zwrotnych, którego koszt wynosi od 10 do 15 tysięcy dolarów za jeden dom. Departament ds. zarządzania zasobami wodnymi twierdzi, że podtopienia to efekt starzejącej się infrastruktury w tej części miasta oraz zbyt dużej ilości deszczu jaki spadł w krótkim czasie. Władze miasta przypominają mieszkańcom, że do 22 sierpnia mogą składać wnioski o udzielenie pomocy.





