Burmistrz Brandon Johnson zapowiedział, że nadal będzie szukał – jak to ujął – progresywnych rozwiązań w zakresie dochodów, aby zaradzić deficytowi budżetowemu Chicago szacowanemu na ponad 1 miliard dolarów.
Zaznaczył, że stara się znaleźć taki sposób by nie podnosić podatków od nieruchomości. W wywiadzie udzielonym stacji ABC7 Johnson mówił, że zamierza przedstawić budżet, który odzwierciedla wartości ludzi pracy. Zapytany o to, co rozumie pod pojęciem „progresywnych dochodów”, burmistrz odpowiedział: „Mogę powiedzieć, że w tym mieście istnieje zbyt wiele luk prawnych, które pozwalają najbogatszym i korporacjom unikania płacenia sprawiedliwych podatków. Moja propozycja będzie odzwierciedlać wartości ludzi pracy. Zadbamy o to, aby dokonać niezbędnych inwestycji w budowę bardziej przystępnych cenowo domów, w młodzież, w usługi opieki zdrowotnej w zakresie zdrowia psychicznego i behawioralnego oraz w bezpieczeństwo”. Johnson powiedział również, że zlikwidowanie deficytu budżetowego nie dotyczy wyłącznie dochodów. „Chodzi również o to, jak my jako władze miasta możemy zwiększyć swoją wydajność. Zamierzam zbadać sposoby modernizacji naszego systemu budżetowego, abyśmy mogli zaoszczędzić pieniądze podatników” – kontynuował burmistrz. Dodał, że nie rozważa w przypadku pracowników miejskich możliwości wysłania ich na bezpłatne urlopy czy zwolnienia.





