Departament bezpieczeństwa krajowego (DHS) skieruje co najmniej 75 agentów służby imigracyjnej (ICE) do pomocy na chicagowskim lotnisku O’Hare. Informację potwierdził burmistrz Brandon Johnson, który zarazem wyraził zaniepokojenie tym faktem.
Agenci ICE mają pomóc funkcjonariuszom administracji bezpieczeństwa transportu (TSA) przy odprawach pasażerów. Z powodu częściowego zawieszenia działalności rządu wielu funkcjonariuszy TSA wzięło urlopy. W poniedziałek agenci ICE pojawili się już na Terminalach 1, 2 i 3 największego lotniska w Chicago. Według DHS agenci ICE będą wykonywać pomocnicze zadania niezwiązane z kontrolą bezpieczeństwa, takie jak monitorowanie wyjść, wygłaszanie rutynowych komunikatów dla pasażerów oraz pomoc w nadzorze nad kolejkami. Wcześniej podano jednak, że mają też pomóc przy kontroli bagażu. Burmistrz Chicago Johnson oświadczył, że ma poważne obawy w związku z rozmieszczeniem agentów ICE na lotniskach. „Będziemy ściśle monitorować to rozmieszczenie i wykorzystamy wszelkie dostępne nam narzędzia, aby zapewnić, że ludzie – niezależnie od ich statusu imigracyjnego – będą mogli bezpiecznie podróżować do Chicago i z niego wyjeżdżać, nie narażając się na szykany ze strony rządu federalnego” – powiedział burmistrz. O’Hare jest jednym z 13 lotnisk w USA na które wysłano dodatkowo agentów ICE. Nie ma wśród nich drugiego chicagowskiego lotniska Midway. Oddelegowanie agentów ICE do pomocy TSA zapowiedział wcześniej prezydent Donald Trump.





