Burmistrz Brandon Johnson ponownie skrytykował we wtorek prezydenta Donalda Trumpa ogłaszając wiec i marsz w Labor Day, czyli amerykański Dzień Pracy. To reakcja na zapowiedź prezydenta wysłania do Chicago Gwardii Narodowej do pomocy w walce z przestępczością.
Burmistrzowi towarzyszyli przedstawiciele związków zawodowych, a także władz stanowych i lokalnych. „Prezydent chce wywołać awanturę, ale my nie damy się mu sprowokować. Chicago to miasto, w którym codziennie angażujemy się w protesty i szacunek do wolności słowa. Wierzymy w protesty bez przemocy” – powiedział Bob Reiter, przewodniczący Chicagowskiej Federacji Pracy. Liderzy związków zawodowych i organizacje społeczne ogłosiły, że planowane wiece i marsze w Labor Day a więc w najbliższy poniedziałek to nic innego jak obrona wobec ataków Donalda Trumpa na pracujących ludzi. Dzieje się to także w momencie, gdy administracja prezydenta ogłosiła cięcia w programie Medicaid, mające wpływ na federalne umowy związkowe. „Istnieje alternatywa dla rządów miliarderów, a ta alternatywna władza powinna pochodzić od ludzi. To jest alternatywa, do której wzywamy” – powiedział burmistrz Johnson. Dodał, że jeśli Gwardia Narodowa zostanie wysłana do miasta, to są już plany reakcji. Zapytany jakie odpowiedział, że nie chce podawać szczegółów ze względów bezpieczeństwa. Johnson zapewnił jednak, że pozostaje w stałym kontakcie z chicagowskim departamentem policji oraz z władzami stanowymi i lokalnymi oraz działającymi na ich terenie służbami bezpieczeństwa. Marsz i wiec w Labor Day odbędą się w Haymarket Memorial w dzielnicy West Loop. Rozpoczną się w poniedziałek o 11 przed południem.





