Ponad 20 tysięcy ludzi protestowało w sobotę na Daley Plaza. Chicago dołączyło tego dnia do ogólnokrajowej akcji przeciw działaniom rządu prezydenta Donalda Trumpa i Elonowi Muskowi. Miliarder odpowiedzialny jest między innymi za masowe zwolnienia pracowników federalnych.
W sobotę w wielu amerykańskich miastach odbyło się ponad 1400 protestów pod hasłem „Ręce precz”. Największe odbyły się w Bostonie, Waszyngtonie i Nowym Jorku. Manifestacje odbyły się także w mniejszych miasteczkach w rejonie Chicago między innymi w Palatine, Schaumburgu, Oak Park, Arlington Heights i Joliet. „Próbują zdemontować rząd federalny, osłabić nas, okraść pracowników i rozbić gospodarkę” – powiedział Bob Reiter, przewodniczący Chicago Federation of Labor. „Niszczą instytucje, na których wszyscy polegamy i wypychają pracowników na ulice” – dodał. Protestujący w Chicago przynieśli ze sobą transparenty z hasłami wzywającymi do likwidacji departamentu efektywności rządu, przywrócenia demokratycznych rządów a nawet usunięcia Donalda Trumpa ze stanowiska prezydenta USA. Podczas wygłaszanych w trakcie protestów przemówień wskazywano na obawy o przyszłość Stanów Zjednoczonych, demokracji a także sytuacji ekonomicznej w związku z nałożonymi przez prezydenta taryfami na import towarów. Te ostatnie mogą doprowadzić do jeszcze większej inflacji i zwolnień, które zresztą już rozpoczęły niektóre firmy w USA. Z kolei partia republikańska Illinois wydała następujące oświadczenie w odpowiedzi na sobotnie manifestacje: „Kolejny sfabrykowany protest z udziałem opłacanych skrajnie lewicowych aktorów recytujących zatwierdzone przez DNC hasła. To mniej demonstracja, a bardziej napad złości”.





