Chicago stoi w obliczu zawieszenia działalności lokalnej administracji, czyli tzw. shutdownu. Tylko do końca grudnia burmistrz Brandon Johnson (fot.) i Rada Miasta mają czas na zatwierdzenie nowego budżetu z deficytem przekraczającym 1 miliard dolarów.
Zamknięcie administracji mogłoby spowodować wstrzymanie większości usług miejskich, pozostawienie około 30 tysięcy pracowników miejskich bez wynagrodzenia oraz zahamowanie działalności przedsiębiorstw zależnych od pozwoleń i inspekcji. Władze miasta twierdzą, że nie są pewne, jak wyglądałoby shutdown, ponieważ nigdy wcześniej nie miał on miejsca w historii Chicago. Termin zatwierdzenia budżetu miasta upływa za dwa i pół tygodnia, a jeśli burmistrz Brandon Johnson i radni nie dojdą do porozumienia, Chicago może stanąć w obliczu paraliżu.





