Chicagowscy politycy reagują na restrykcje wprowadzone przez prezydenta na południowej granicy USA

5 czerwca 2024

Mieszane reakcje w Chicago po rozporządzeniu prezydenta Joe Bidena mającego zapewnić większą kontrolę azylantów napływających do USA przez południową granicę.

„To była kwestia polityczna, w której niestety gubernator Teksasu i Republikanie próbowali zaszkodzić prezydentowi” – powiedział radny z 36. okręgu Gilbert Villegas. Bronił prezydenta i jego decyzji, twierdząc, że nie podjął jej lekkomyślnie. „Prezydent zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromna liczba osób przekracza granicę i jak wpływa to na miasta takie jak Chicago, Nowy Jork czy Denver” – dodał Villegas. Z kolei kongresman reprezentujący Illinois w Waszyngtonie, Jesus „Chuy” Garcia, potępił posunięcie Bidena, mówiąc, że „militaryzacja i restrykcyjna polityka same w sobie nie działają”. W podobnym tonie wypowiedziała się kongreswoman z Chicago Delia Ramirez. Demokratka, nazwała zarządzenie prezydenta niebezpiecznym. „Coraz więcej ludzi będzie umierać i tonąć w Rio Grande, próbując dostać się do USA” – powiedziała Ramirez. Burmistrz Brandon Johnson, stwierdził, że nadszedł czas, aby Kongres w końcu ściślej współpracował z prezydentem Bidenem w celu uchwalenia kompleksowej reformy imigracyjnej i stworzenia sprawiedliwej i funkcjonalnej polityki dla naszego kraju. American Civil Liberties Union planuje zakwestionować rozporządzenie wykonawcze Bidena w sądzie. Przypomnijmy, że we wtorek prezydent Joe Biden wydał najbardziej restrykcyjne zarządzenie dotyczące polityki granicznej od objęcia urzędu. Przewiduje ono znaczne ograniczenia liczby migrantów ubiegających się o azyl na granicy USA-Meksyk. Dodajmy, że w 17 schroniskach w Chicago przebywa obecnie 7 021 osób ubiegających się o azyl. Od sierpnia 2022 r. do miasta przybyło ponad 42 tysiące migrantów.

PARTNERZY