Plan pociągnięcia rodziców do odpowiedzialności za działania ich dzieci w przypadku przejęć przez nastolatków nie uzyskał poparcia radnych Chicago. Aby ukrócić tzw. przejęcia ulic przez nastolatków, radny Raymond Lopez próbował, bezskutecznie, przywrócić rozporządzenie dotyczące odpowiedzialności rodziców.
Wprawdzie wcześniej propozycja Lopeza nie została przyjęta w komisji, ale mimo to w środę podjął próbę jej przywrócenia na forum całej Rady Miasta. Zmieniony plan Lopeza zakładał karanie grzywną rodziców, którzy umyślnie lub świadomie pozwalają nieletnim na popełnianie określonych przestępstw. Należą do nich: naruszenie godziny policyjnej, wyścigi dragsterów, używanie narkotyków lub alkoholu oraz dostęp do broni. W przypadku osób mających na koncie wielokrotne naruszenia przewidziano kary w wysokości od jednego tysiąca do 10 tysięcy dolarów. Osoby dorosłe mogłyby uniknąć płacenia, decydując się na poradnictwo rodzinne i prace społeczne. Rada Miasta odmówiła jednak rozpatrzenia tego planu. „Musimy uświadomić rodziców. Musimy dać im narzędzia, by byli lepszymi rodzicami i mogli przerwać ten cykl, ponieważ choć burmistrz ciągle powtarza, że na programy potrzeba więcej pieniędzy, to najlepszym sposobem na utrzymanie młodzieży na właściwej drodze jest rodzic, który poświęca jej uwagę” – powiedział Lopez. Wśród osób sprzeciwiających się propozycji Lopeza znalazł się radny William Hall. „Nie uważam, by nakładanie kar finansowych na ubogich było sposobem na rozwiązanie problemu – i mówię to z pełnym przekonaniem” – stwierdził. „Karanie grzywnami osób ubogich w społecznościach dotkniętych nędzą, by rozwiązać problem, który ma charakter systemowy, wymaga kompleksowego wsparcia i wiąże się z koniecznością ponownych inwestycji w dzielnice, z których pochodzą te dzieci” – dodał Hall.





