Część chicagowskich radnych wzywa burmistrza Brandona Johnsona do wstrzymania prac nad jego propozycją budżetu, szacowanego na 16,7 miliarda dolarów. W projekcie ujęto podwyżkę szeregu podatków.
Burmistrz stara się przekonać radnych by uzyskać poparcie dla swojego budżetu. Do zatwierdzenia na forum Rady Miasta potrzebnych mu jest 26 głosów. Johnson planuje również zaciągnięcie pożyczki w wysokości 1,3 miliarda dolarów na wydatki infrastrukturalne. Setki milionów dolarów trafią do radnych, którzy będą mogli przeznaczyć je na wybrane projekty w swoich okręgach. Radny David Moore twierdzi, że burmistrz zobowiązał się przeznaczyć fundusze z TIF na długo oczekiwaną halę sportową dystryktu parków miejskich w jego okręgu – to jeden z przykładów manipulacji i negocjacji mających na celu ewentualne pozyskanie głosów radnych. Jednak wpływowy radny, Pat Dowell, którego Johnson wybrał na przewodniczącego miejskiej komisji finansów, apeluje o zwolnienie tempa. Miasto na przyjęcie budżetu ma czas do końca roku. Źródła podają, że burmistrz zabiega o głosowanie w przyszłym tygodniu, być może już w poniedziałek. Dowell sprzeciwia się podatkowi od wynagrodzeń pracowników, który obciążałby firmy zatrudniające ponad 100 osób kwotą 21 dolarów miesięcznie od pracownika. Inne kontrowersyjne podatki obejmują podatek od tzw. przetwarzania w chmurze, który zdaniem radnych może odstraszyć firmy, oraz pierwszy w swoim rodzaju podatek od mediów społecznościowych.





