Prezydent Donald Trump od tygodni grozi wysłaniem oddziałów Gwardii Narodowej do Chicago, twierdząc, że przestępczość zmieniła miasto w „pole śmierci”. Jednak dane chicagowskiej policji pokazują, że liczba brutalnych przestępstw spada.
W poniedziałek Trump powiedział: „Prawdopodobnie następnym krokiem będzie Chicago”, po podpisaniu prezydenckiego memorandum mobilizującego federalnych funkcjonariuszy organów ścigania do przyłączenia się do Gwardii Narodowej Tennessee w Memphis. Z analizy danych departamentu policji Chicago wynika, że w 2025 r. liczba brutalnych przestępstw w mieście spadła o kilkanaście procent w porównaniu z 2024 r. Przemoc domowa spadła o 5%, ale obecnie stanowi większą część wszystkich brutalnych przestępstw w Chicago, odpowiadając za 26% brutalnych przestępstw popełnionych w mieście w tym roku. Co więcej, prezydent zdawał się bagatelizować przemoc domową w przemówieniu wygłoszonym w zeszłym tygodniu, określając ją jako „mniej poważne” przestępstwo, gdy mówił o tym, jak rozmieszczenie Gwardii Narodowej radykalnie obniżyło wskaźnik przestępstw z użyciem przemocy w Waszyngtonie. „Gdyby Donald Trump naprawdę poważnie podchodził do walki z przestępczością w miastach takich jak Chicago, nie ograniczyłby ponad 800 milionów dolarów dotacji na bezpieczeństwo publiczne i zapobieganie przestępczości w całym kraju, w tym 158 milionów dolarów finansowania programów zapobiegania przestępstwom z użyciem przemocy w Illinois” – powiedział jeszcze w sierpniu gubernator Illinois J.B Pritzker. Analiza danych FBI dotyczących ofiar przestępstw wykazała, że 24% z prawie 4 milionów przestępstw z użyciem przemocy popełnionych w zeszłym roku w kraju miało charakter domowy. Odsetek ten jest nieco wyższy w Chicago i wynosi 26%. Analiza danych departamentu sprawiedliwości pokazuje, że przemoc domowa w Stanach Zjednoczonych stanowiła historycznie niewielką część przestępstw z użyciem przemocy, średnio około 20% rocznie. Przed 2019 r. tak samo było w Chicago. Przestępstwa domowe stanowiły średnio 20% przestępstw z użyciem przemocy w całym mieście, ale następnie odsetek ten wzrósł podczas pandemii, zarówno w Chicago, jak i w całym kraju.





