Priorytetem jest obrona antybalistyczna – podkreślił prezydent Ukrainy przed spotkaniem z Donaldem Trumpem. Wołodymyr Zełenski wylądował już w Stanach Zjednoczonych.
„W harmonogramie są spotkania z prezydentem Trumpem, jego zespołem i tymi, którzy mogą wesprzeć naszą obronę. Priorytetem numer jeden jest obrona antybalistyczna i strategiczna współpraca z Ameryką” – napisał w mediach społecznościowych ukraiński prezydent. Dodał, że w imieniu całej Ukrainy uczci pamięć senatora Lindseya Grahama. „Wraz ze wszystkimi uczestnikami uroczystości w Waszyngtonie, będziemy wspominać jego zaangażowanie na rzecz bezpieczeństwa i wolności w całej wspólnocie transatlantyckiej i na całym świecie” – podkreślił Wołodymyr Zełenski we wpisie na portalu X. O Libanie, Iranie i Arabii Saudyjskiej ma dziś rozmawiać Donald Trump z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. To jego siódma wizyta w Białym Domu od półtora roku, czyli od początku kadencji amerykańskiego prezydenta. Żaden inny zagraniczny przywódca nie bywa w Waszyngtonie tak często. Benjamin Netanjahu będzie próbował przekonać Donalda Trumpa do „opcji militarnej” w relacjach z Iranem, bo Izrael od początku krytykował negocjacje i nie bierze w nich udziału. Wygląda jednak na to, że prezydent USA stawia obecnie na powrót do rozmów pokojowych z Irańczykami. Zwłaszcza po ostatnich doniesieniach o brakach w amerykańskiej amunicji, między innymi w rakietach Patriot oraz po zawieszeniu amerykańskich ataków na Iran. Nie wiadomo, jak bardzo Donald Trump będzie przekonywał Netanjahu do wycofania wojsk z południa Libanu. W ubiegłym tygodniu lobbował za tym w Białym Domu prezydent tego kraju. Jest mało prawdopodobne, żeby Izrael poszedł na ustępstwa w tej kwestii, skoro utrudnia nawet wycofanie się z trzech miejscowości pilotażowych, nad którymi ma przekazać kontrolę libańskiej armii. Izraelski premier najpewniej poruszy drażliwą dla jego kraju kwestię umowy o cywilnej współpracy nuklearnej między Stanami Zjednoczonymi a Arabią Saudyjską. Najprawdopodobniej to właśnie po interwencji Izraelczyków, zaledwie dzień po ogłoszeniu tej umowy, Donald Trump podkreślił, że będzie ona obowiązywać tylko, jeśli Arabia podpisze Porozumienia Abrahamowe normalizujace stosunki z Państwem Izrael. Na to w Rijadzie – ze względu na saudyjskie wsparcie dla kwestii palestyńskiej – nie ma jednak zgody. Źródło zaangażowane w organizację spotkania Trump-Netanjahu powiedziało dziennikowi Haaretz, że sukces wizyty będzie mierzony tym, co Netanjahu będzie mógł zaoferować prezydentowi USA, którego wsparcia potrzebuje przed wyborami. Jako ukłon w stronę Donalda Trumpa, który jest autorem tak zwanego planu pokojowego dla Gazy, uważa się niedzielne zatwierdzenie przez Izrael rozmieszczenia międzynarodowych sił pokojowych w Strefie Gazy, a także uwolnienie sześćdziesięciu więźniów stamtąd pochodzących. To największa liczba wypuszczonych palestyńskich więźniów, od czasu wymiany ich za izraelskich zakładników porwanych w ataku z siódmego października.





