Przeciw Chicagowskim Szkołom Publicznym (CPS) i Komisji Edukacji Chicago złożono nowy pozew. Zarzucono w nim zignorowanie zgłoszenia o napaści na tle seksualnym na uczennicę, której miał dopuścić się ochroniarz szkolny.
Mimo sygnałów o niewłaściwym postępowaniu nie podjęto odpowiednich kroków i mężczyzna przez lata dopuszczał się nadużyć. W złożonym we wtorek pozwie zarzucono, że zatrudniony przez CPS ochroniarz w Farragut Career Academy uwodził i wykorzystywał seksualnie uczennicę, której nazwiska nie podano a w dokumentach występuję jako Jane Doe w latach 2012–2015. W pozwie stwierdzono, że ochroniarz kupił Doe telefon komórkowy, aby mógł kontaktować się z nią bez nadzoru. Miało dojść nie tylko do molestowania seksualnego, ale także do przemocy fizycznej. Ochroniarz groził poszkodowanej, że jeżeli opowie komuś o ich „relacji” to zgłosi rodzinę Doe do urzędu imigracyjnego i velnego Stanów Zjednoczonych (U.S. Immigration and Customs Enforcement). Adwokaci poszkodowanej twierdzą, że była żona strażnika odkryła niestosowne wiadomości i zgłosiła je dyrekcji szkoły, co doprowadziło do wszczęcia wewnętrznego dochodzenia. Pomimo tego CPS nie powiadomiło policji, jak wymaga tego ustawa Illinois o zgłaszaniu przypadków przemocy i zaniedbania wobec dzieci. W skardze zarzuca się również, że matka strażnika zajmowała wysokie stanowisko administracyjne w szkole i miała dostęp do dokumentacji uczniów, co budziło obawy dotyczące konfliktu interesów. Pozew jest następstwem niedawnej ugody na kwotę 17,5 miliona dolarów, dotyczącej odrębnych zarzutów o wielokrotne napaści seksualne ze strony byłego pracownika CPS. W rekcji na nowy pozew CPS wydało następujące oświadczenie: „Szkoły publiczne w Chicago traktują priorytetowo i poważnie swoją odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa, ochrony i dobrego samopoczucia wszystkich uczniów. Wszystkie szkoły w całym okręgu zobowiązują się do budowania bezpiecznego fizycznie i emocjonalnie środowiska nauczania dla uczniów, a także miejsca dla personelu i rodzin”.





